Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Kim szykuje się na wojnę, Rosja spadła mu z nieba. Skutki dla świata byłyby niewyobrażalne

Kim Dzong Un w rosyjskiej fabryce sprzętu lotniczego, wrzesień 2023 r. Kim Dzong Un w rosyjskiej fabryce sprzętu lotniczego, wrzesień 2023 r. Gov of Khabarovsk Reg / M. Degtyaryov / Anadolu Agency / Abacapress.com / Forum
Kim Dzong Un rzucił rozkaz, by przyspieszyć przygotowania do wojny. Jego zapowiedzi należy traktować poważnie, bo lubi prowokować, potrafi zabijać, praktycznie z nikim się nie liczy. I ma potencjał, by zagrozić światowemu pokojowi.

Światu przypomniał się Kim Dzong Un, przywódca Korei Północnej. Rzucił właśnie rozkaz, by przyspieszyć przygotowania do wojny. Mimo że ma już arsenał głowic jądrowych, międzykontynentalne pociski balistyczne, ponadmilionową armię, wielkie zapasy amunicji, czołgów i innego bojowego żelastwa, a ogromna część gospodarki i społeczeństwa jego feudalno-komunistycznego królestwa przystosowana jest do obsługi potrzeb wojskowych. Kim lubi prowokować, potrafi zabijać, praktycznie z nikim się nie liczy. Ma też potencjał, by zagrozić pokojowi światowemu, więc jego zapowiedzi należy rozpatrywać poważnie.

Z kim Korea chce toczyć wojnę

Teraz wyznacza nowe zadania wojsku, obronie cywilnej i przemysłowi, w tym sektorowi broni jądrowej. Przygotowania muszą iść pełną parą. Jak argumentuje tamtejsza agencja prasowa, odpowiedzi wymagają bezprecedensowe, konfrontacyjne, wrogie posunięcia Stanów Zjednoczonych, które od czasu wojny koreańskiej sprzed ponad 70 lat uważane są za największego wroga. To pewnie z USA, ze sprzymierzoną z nimi Koreą Południową i może jeszcze z Japonią – Kim nazywa je amerykańskimi wasalami – Korea Północna miałaby toczyć wojnę.

Kim wystąpił przy okazji IX plenum X komitetu centralnego Partii Pracy Korei, hegemonicznego ugrupowania monopolizującego scenę polityczną, z symboliczną namiastką udawanego pluralizmu. W ramach Demokratycznego Frontu na Rzecz Zjednoczenia Ojczyzny działają jeszcze dwa satelickie stronnictwa: Koreańska Partia Socjaldemokratyczna i Czundoistyczna Partia Czongu, reprezentująca wyznawców religii czundoistycznej, uznawanej przez totalitarny reżim, będącej miejscowym amalgamatem taoizmu, buddyzmu i konfucjanizmu, ukształtowanego na przełomie XIX i XX w. pod wpływem działalności zachodnich misjonarzy. Zadaniem plenum PPK było wskazać kierunki na rok przyszły i podsumować mijający.

Czytaj też: Korea Północna. Do czego reżim potrzebuje buddystów

„Rok zwrotu i wielkich zmian”

2023 był całkiem niezły, według Kima był to rok „wielkiego zwrotu i wielkich zmian”. Wystrzelono rekordową liczbę rakiet. Zwieńczeniem testów była próba pocisku balistycznego, który – to szacunki japońskiego rządu – mógłby pokonać 15 tys. km, czyli dystans pozwalający razić cele leżące na wszystkich kontynentach z wyjątkiem Ameryki Południowej i Antarktydy. Także w listopadzie umieszczono na orbicie satelitę szpiegowskiego. Pogoda była łaskawa i udały się żniwa, choć krajowe zbiory nadal nie wystarczają, by wyżywić 26 mln obywateli. Sprzyjała także geopolityka, która sprawiła, że Kim wszedł w orbitę żywotnego zainteresowania Rosji.

We wrześniu podejmował go z wielkimi honorami prezydent Władimir Putin. Gawędzili cztery godziny, oglądali wspólnie kosmodrom Wostocznyj, ustalając nowe ramy sąsiedztwa. Rosja potrzebowała środków do prowadzenia inwazji w Ukrainie. Kim ma m.in. artylerię kompatybilną z radzieckimi kalibrami, amunicji ma pełne magazyny, skąd milionami trafia na front. Przechowywano ją w różnych warunkach, bywa zawodna, ale uzupełnia rosyjskie braki.

W zamian Putin mógł obiecać żywność i wsparcie technologiczne, niezbędne, by modernizować przestarzałą północnokoreańską gospodarkę. Jedną z dziedzin są technologie kosmiczne. O rosyjskiej pomocy przypomniano sobie przy okazji sukcesu satelity szpiegowskiego – dwie wcześniejsze próby wyniesienia takiego obiektu zakończyły się niepowodzeniem.

Czytaj też: Kim Jo Dzong. Gorsza od brata?

Rosja spadła Kimowi z nieba

Rosyjskie potrzeby spadły Kimowi z nieba. Chyba w żadnych innych okolicznościach nie miałby okazji, żeby Putinowi się do czegoś przydać, a Kreml może wspierać Pjongjang, bo i tak jest dotknięty sankcjami za napaść na Ukrainę. Dodatkowymi nie musi się przejmować. Kim na innych odcinakach niż dostarczyciel amunicji nie był też specjalnie atrakcyjny, bo gospodarka izolowanego państwa jest maleńka i ledwo wiąże koniec z końcem. Partnerstwo Rosji, jakby nie było, mocarstwa, częściowo wyrywa Koreę z izolacji i daje jej większe pole manewru, uniezależniając trochę także od Chin, uchodzących za sponsora i głównego protektora dziedzicznej monarchii Kimów.

Wojna w dalekiej Ukrainie otwiera przed Kim Dzong Unem nowy etap, dając mu do ręki nowe instrumenty, ale to niejedyna zmiana sytuacji. Zagęszcza się bowiem atmosfera w sąsiedztwie, zwłaszcza wokół Chin i ich planu siłowego przejęcia bądź zablokowania Tajwanu. Komuniści za swoją misję dziejową uważają przechwycenie wyspy, przywódca ChRL chętnie rysuje zjednoczeniowe plany, oczywiście według scenariusza napisanego w Pekinie. Xi nie robi się młodszy, skończył 70 lat i częstym wspominaniem o Tajwanie buduje wrażenie, że chce być tym, który to zadanie zdoła wykonać. Tyle że realizacja planu oznacza otwarcie gorącego konfliktu w Azji Wschodniej, regionie kluczowym dla światowej gospodarki i żeglugi. Koszty tej wojny, zwłaszcza prucia łańcuchów dostaw, są niemożliwe do przewidzenia. Nie sposób też wskazać zwycięzców konfrontacji, ale trudno oczekiwać, że Korea Północna, tak blisko związana z Chinami, wyjdzie z tego suchą stopą.

Czytaj też: Korea Północna odbudowuje ośrodek rakietowy

Korea może licytować wysoko

Kim Dzong Un i jego państwo mogą sprawiać wrażenie przaśności i oddalenia od rzeczywistości, ale mimo młodego wieku to doświadczony i sprawny polityk. Znalazł patent na funkcjonowanie w trudnych warunkach. Ilekroć chciał zmienić swoje położenie, np. domagał się luzowania ograniczeń, strzelał rakietami i przeprowadzał próby ładunków jądrowych. Zazwyczaj zaczynało się od ogłoszenia stanu alarmu lub wręcz wojny, które były odpowiedzią na jakieś posunięcia USA lub Korei Południowej, rutynowo do zadrażnień dochodziło podczas manewrów amerykańsko-południowokoreańskich.

Ta strategia działała – Kim kupował czas, trwał, do wojny do tej pory nie doszło, sam bohatersko wygaszał konflikty, które ogłaszał. Strategia była skuteczna do tego stopnia, że z Kimem spotkał się amerykański prezydent Donald Trump, który próbował przekonywać, że bardziej będą mu się opłacały otwarcie na świat i np. inwestycje w hotelarstwo niż dalsze zbrojenia. W 2018 r. także ówczesny prezydent Południa Moon Jea-in spotykał się trzykrotnie z Kimem, starając się przekonać go do spuszczenia z tonu. Na szczytach międzykoreańskich rysowano perspektywy wspólnych przedsięwzięć, mówiło się m.in. o transporcie towarów z Chin i Rosji na Południe z tranzytem przez Północ. Niewiele z tego wyszło, zwłaszcza w pandemii Kim zatrzasnął swój kraj na cztery spusty, aczkolwiek od przeprowadzania prób jądrowych mimo wszystko stroni.

I o ile uchodzący za postępowca Moon, prawnik i specjalista od praw człowieka, szukał porozumienia, o tyle obecny południowokoreański prezydent Yoon Suk-yeol jest jastrzębiem. Ten były prokurator generalny o konserwatywnych poglądach ostrzega, że po Pjongjangu należy w każdym momencie spodziewać się prowokacji. Po ostatnim wystąpieniu Kima odwiedził stacjonujących przy granicy żołnierzy i nakazał im, by w przypadku prowokacji nie czekali na rozkazy i przystąpili do działań odwetowych. Yoon przestrzega Kima, że broń jądrowa go nie ustrzeże, jej użycie będzie raczej początkiem końca jego reżimu. Z takim partnerem po drugiej stronie 38. równoleżnika Kim Dzong Un może licytować wysoko.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Psychologowie są dziś wszędzie i zajmują się wszystkim. Czy słusznie? I kto się zajmie nimi?

Transport, policja, szpitale, marketing, reklama, sądownictwo, media, polityka, a wkrótce każda polska szkoła – gdzie się obejrzeć, tam psycholog. Czy współczesna wiedza psychologiczna pozwala im brać na swoje barki aż takie obciążenia?

Ewa Wilk
25.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną