Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Śmierć amerykańskich żołnierzy w Jordanii. „Trzeba uderzyć w Iran, i to mocno”

Amerykańska baza Tower 22 w Jordanii Amerykańska baza Tower 22 w Jordanii Planet Labs PBC / Associated Press / EAST NEWS
Administracja Joe Bidena zapowiada odwet, ale nie chce nadmiernej eskalacji. Wojna groziłaby znacznymi stratami i mogłaby skłonić reżim w Teheranie do bezpośrednich ataków rakietowych na Izrael.

Trzech amerykańskich żołnierzy zginęło w Jordanii w wyniku ataku dronów użytych przez sponsorowanych przez Iran ekstremistów islamskich. Joe Bidena stawia to w trudnej sytuacji. W USA odezwał się chór republikańskich jastrzębi wzywający do odwetowego uderzenia na Iran, co mogłoby wywołać eskalację walk na Bliskim Wschodzie, trwających od 7 października, gdy Hamas zamordował ponad 1,3 tys. izraelskich cywilów.

„Bierność ośmiela wrogów Ameryki”

Od tamtej masakry wspomagane przez Iran zbrojne ugrupowania działające w kilku państwach Bliskiego Wschodu przeprowadziły ponad 170 ataków na wojskowe bazy USA w Syrii, Iraku, Jordanii i innych krajach regionu, ale nie powodowały do tej pory strat w ludziach. Dopiero atak w niedzielę na bazę Tower 22 w Jordanii, zorganizowany zdaniem wywiadu najpewniej przez Kataib Hezbollah, okazał się tragiczny – trzech zabitych i 34 rannych. Liczba poległych, jak się przewiduje, może jeszcze wzrosnąć. Na Bliskim Wschodzie stacjonuje kilkanaście tysięcy żołnierzy wojsk amerykańskich, w samej Jordanii ok. 3 tys., co grozi kolejnymi ofiarami w następnych atakach.

Administracja Bidena zapowiada odwet, ale zaznacza, że nie chce nadmiernej eskalacji. „Nie miejcie wątpliwości: winnych pociągniemy do odpowiedzialności w odpowiednim czasie i w odpowiedni sposób”, oświadczył prezydent. „Nie chcemy szerszej wojny z Iranem, nie chcemy szerszej wojny w regionie, chociaż musimy zrobić to, co musimy”, dodał rzecznik Białego Domu John Kirby.

Kilku republikańskich polityków w Senacie i Izbie Reprezentantów zaapelowało o zbrojną akcję przeciw Iranowi, twierdząc, że należało to zrobić wcześniej. Przywódca republikańskiej mniejszości w Senacie Mitch McConnell zarzucił Bidenowi bierność wobec agresji, która ośmiela wrogów Ameryki. „Prezydent zostawił nasze wojska bezbronne wobec zagrożenia. Jedyną odpowiedzią na te ataki musi być druzgocący militarny rewanż przeciw siłom terrorystycznym w Iranie i na całym Bliskim Wschodzie”, powiedział senator Tom Cotton. „Trzeba uderzyć w Iran, i to mocno”, oświadczył z kolei Lindsey Graham.

Czytaj też: Biden za „przerwą” w wojnie Izraela z Hamasem

Donald Trump też nie chce odwetu

Donald Trump powiedział, że nie doszłoby do ataku w Jordanii, gdyby on był prezydentem. „Ten straszny dzień jest jeszcze jednym dowodem, że musimy natychmiast wrócić do (zasady) pokoju przez siłę, tak by nie było więcej chaosu, zniszczenia i strat cennego życia Amerykanów”, oświadczył. Oskarżając Bidena o słabość, nie poparł jednak apeli republikańskich jastrzębi, żeby atakować Iran. A jego stronnicy z izolacjonistycznego nurtu America First odcięli się wręcz od nich. Były komentator Fox News Tucker Carlson nazwał ich „pieprzonymi szaleńcami”, a republikańska kongresmenka Nancy Mace ostrzegła, że atakując Iran, Biden gotów jest wywołać trzecią wojnę światową, więc zanim uderzy, musi uzyskać zgodę Kongresu.

Wśród komentatorów panuje jednak przekonanie, że ekipa Bidena nie zaryzykuje atakowania celów w Iranie. Wojna z Iranem groziłaby znacznymi stratami w poległych i rannych, wywołała nagłą podwyżkę cen ropy naftowej i mogłaby skłonić reżim w Teheranie do bezpośrednich ataków rakietowych na Izrael. Eksperci namawiają natomiast do zaatakowania rozproszonych w krajach Bliskiego Wschodu, przede wszystkim w Iraku, irańskich dowódców rozmaitych terrorystycznych ugrupowań.

Trwają mediacje na Bliskim Wschodzie

Od 7 października siły amerykańskie prowadzą już akcje odwetowe przeciw tym ugrupowaniom, bombardując przede wszystkim bojówki proirańskich Huti w Jemenie, które blokują żeglugę na Morzu Czerwonym w odpowiedzi – jak twierdzą – na agresję Izraela w Gazie. Wojna w Gazie i ogromne ofiary cywilne w tej enklawie w wyniku izraelskiej ofensywy to dla Iranu od prawie czterech miesięcy oficjalne uzasadnienie terrorystycznych działań jego agentów w regionie.

Administracja USA skupia się teraz na mediacji w Katarze między Izraelem a Hamasem w sprawie zwolnienia porwanych. Przedmiotem rozmów jest też propozycja uwolnienia wszystkich zakładników w zamian za uznanie przez Izrael rozwiązania konfliktu z Palestyńczykami w formule dwóch państw. Na powstanie państwa palestyńskiego nie chce się jednak zgodzić rząd Beniamina Netanjahu. Nie chce się również zgodzić na bezterminowe zawieszenie broni jako warunek zwolnienia zakładników.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Psychologowie są dziś wszędzie i zajmują się wszystkim. Czy słusznie? I kto się zajmie nimi?

Transport, policja, szpitale, marketing, reklama, sądownictwo, media, polityka, a wkrótce każda polska szkoła – gdzie się obejrzeć, tam psycholog. Czy współczesna wiedza psychologiczna pozwala im brać na swoje barki aż takie obciążenia?

Ewa Wilk
25.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną