Społeczeństwo

Fundusz Patriotyczny, czyli wielka zrzutka dla narodowców

Marsz Niepodległości. Warszawa 2020 r. Marsz Niepodległości. Warszawa 2020 r. Michał Dyjuk / Forum
Dotacje przyznane przez rządowy Fundusz Patriotyczny to opowieść o tym, jak za pieniądze podatników formować nowego, narodowo-katolickiego patriotę, czasem w brunatnej koszuli. Sprawa nie może przejść bez echa. Wymaga sprzeciwu.

W marcu 2021 r. z inicjatywy premiera Mateusza Morawieckiego i pod nadzorem ministra kultury Piotra Glińskiego utworzono Fundusz Patriotyczny, który ma przydzielać granty na inicjatywy i projekty realizujące politykę pamięci „ze szczególnym uwzględnieniem myśli narodowej, katolicko-społecznej i konserwatywnej”. W tym roku przeznaczono na te cele 30 mln zł.

Skąd taki pomysł? Bo, jak czytamy na stronie funduszu, środowiska patriotyczne od 1989 r. czekały na wsparcie ze strony państwa. I teraz „chcemy nadrobić stracony czas i dać szansę grupom pasjonatów, patriotów-społeczników na skuteczną i nieskrępowaną oddolną aktywność”.

W gruncie rzeczy chodzi o patriotów spod jednego znaku, wyznających idee przedwojennej endecji. Nadzór nad funduszem i podziałem środków dzierży utworzony w ubiegłym roku Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Dmowskiego i Paderewskiego. Dyrektorem Instytutu mianowano prof. Jana Żaryna.

I tak za pieniądze wszystkich podatników: katolików, wyznających inne religie, ateistów, konserwatystów, lewicowców i liberałów, będzie teraz wspierana wyłącznie endecka myśl i narodowo-demokratyczne czyny.

Czytaj też: Brunatny Dolny Śląsk. Historia „Dzikiego” i „Słowika”

Fundusz Patriotyczny. Kasa dla Rydzyka, Młodzieży Wszechpolskiej i na film o Jedwabnem

Granty podzielono na dwie grupy, tzw. priorytety. W pierwszej grupie można było ubiegać się o finansowanie m.in. wydarzeń kulturalnych, kursów, szkoleń, festiwali, koncertów, organizacji imprez upamiętniających dziedzictwo, postacie, wydarzenia, rekonstrukcji historycznych, produkcji filmów patriotycznych i długo by jeszcze wyliczać. Drugi priorytet to projekty wagi ciężkiej. Finansowanie nieruchomości, budów, remontów i zakupu wyposażenia. A wszystko po to, aby wesprzeć rozwój instytucjonalny beneficjentów.

W pierwszej grupie granty przyznano m.in. Fundacji Projekt Patriotyzm na film „Rotmistrz” (prawie 230 tys. zł), Fundacji Edukacyjno-Patriotycznej „Dumni z Polski” na projekt „JUR – historia prawdziwa” (225 tys. zł) oraz Instytutowi Dziedzictwa Europejskiego Andegavenum (400 tys. zł na przedsięwzięcie zatytułowane „Katolicka myśl społeczna”). Te organizacje, podobnie jak część innych z listy beneficjentów, zarejestrowano zaledwie przed rokiem i akurat przypadkiem (?) załapały się na podział środków patriotycznych.

Fundacja „Lux Veritatis” (prezes Tadeusz Rydzyk) dostała prawie 221 tys. zł na cykl filmowy „Noc w muzeum”. Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga Przeciwko Zniesławieniom (prezes Maciej Świrski) – prawie 224 tys. zł na mapę interaktywną „Warstwy Pamięci”.

Wśród 97 zakwalifikowanych projektów często pojawiają się tytuły bogoojczyźniane, a Polska odmieniana jest przez wszystkie przypadki. Na cykl koncertów patriotycznych Jana Pietrzaka „Niech żyje Polska” przyznano 124,5 tys. zł. Takim samym tytułem opatrzono koncert dedykowany Kornelowi Morawieckiemu. Został wyceniony na 44 tys. zł. A Koło Gospodyń Wiejskich „Różanka” z Kaniewa dostało 151,5 tys. zł na projekt „Jestem Polakiem – więc mam polskie obowiązki”.

Na koniec wyliczanki projektów z pierwszej grupy – dwa pomysły. Pierwszy spółki Sdm Pictures pt. „Jedwabne – historia prawdziwa”. Na czele tej firmy stoi Tomasz Sommer, politycznie związany z Januszem Korwin-Mikkem. Fundacja Patriotyczna przyznała na ten projekt 82 652 zł. Już w 2018 r. Sommer szukał pieniędzy na sfinansowanie filmu pod tym samym tytułem (jako producent i współscenarzysta). Jako konsultant scenariusza występował historyk Marek Chodakiewicz, który od lat twierdzi, że zbrodni w Jedwabnem dokonali wyłącznie Niemcy. Trzy lata temu koszty realizacji tego dzieła szacowano na ok. 11 mln zł. Ciekawe, jaką to prawdziwą historię Jedwabnego przedstawią nam autorzy w oparciu o „rewelacyjne” ustalenia Chodakiewicza.

A drugi projekt złożyło Stowarzyszenie Młodzieży Wszechpolskiej i kasę dostało. Za 100 tys. zł opracuje historię Wszechpolaków, organizacji nacjonalistycznej, której przed wojną patronował Roman Dmowski.

Czytaj też: Biznesy ojca Rydzyka

Kłębowisko myśli narodowych, patriotycznych, katolickich, konserwatywnych...

Do drugiej grupy priorytetowej zakwalifikowano 47 projektów. Wspomnijmy o tych, które dostały najwyższe wsparcie. Na budowę Centrum Myśli Katolicko-Narodowej (fundacja DABAR) przyznano 1 mln 250 tys. zł. Na Młodzieżowy Instytut Nowoczesnej Myśli Konserwatywnej – 1 mln 110 tys. zł. Na Centrum Kultury Polskiej Myśli Narodowej i Patriotycznej w Lublinie – 900 tys. zł. „Latarnia historii – lokal promieniujący przeszłością”, inicjatywa Fundacji im. Janusza Kurtyki, dostała 1 mln zł. Archidiecezja Lubelska na Ośrodek Szkoleniowo-Formacyjny Myśli Katolicko-Społecznej im. Ks. Franciszka Blachnickiego – 900 tys. zł.

Aż głowa boli od kłębiących się myśli narodowych, patriotycznych, konserwatywnych, katolicko-narodowych czy katolicko-społecznych. Co się kryje za tymi centrami, w których będą się wykuwały myśli? Odpowiedź jest prosta: nowy, ukształtowany według endeckich wzorców obywatel, czyli prawdziwy patriota. I to wszystko za pieniądze publiczne.

Pojawia się także Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które w tajemniczy sposób podczepiło się pod projekty inwestycyjne związane z myślą narodową. Dostało 200 tys. zł na zakup i modernizację wyposażenia technicznego we własnym Domu Dziennikarza.

Można rzec, że dla każdego z tej prawicowo-narodowej bańki coś skapnęło. Ale główne frukty przypadły nie myślicielom spod znaku endecji, ale radykalnym działaczom ekstremalnie nacjonalistycznego komanda. Oto 1,3 mln zł dostał Marsz Niepodległości za hasło „Nowoczesność i tradycja”. Nie wiadomo, co się pod tym kryptonimem kryje, ale prawdopodobnie obietnica, że tegoroczny Marsz Niepodległości będzie tradycyjny (z racami, hajlowaniem i być może podpalaniem mieszkań na trasie), ale też nowoczesny, bo zmieni się arsenał materiałów pirotechnicznych.

1,7 mln zł dostała Straż Narodowa, która nazwała swój projekt „Bezpieczeństwo i profesjonalizm w trakcie organizacji i przebiegu wydarzeń patriotycznych i religijnych – warunkiem koniecznym w utrwalaniu tożsamości kulturowej”. Dziwne. Straż Narodową powołał Robert Bąkiewicz, aby broniła rzekomo zagrożonych kościołów. Teraz ta Straż będzie utrwalała tożsamość kulturową. Za pieniądze podatników.

Robert Bąkiewicz, prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości i organizator Straży Narodowej, nawołujący zwolenników do zrzutek, bo szkolenie bojowe obrońców ojczyzny jest kosztowne, dostał największe wsparcie od Fundacji Patriotycznej, przypomnijmy, powołanej przez premiera Morawieckiego i ministra Glińskiego. Tu już trudno mówić o nieporozumieniu albo o pomyłce. To całkiem świadome wsparcie ze strony rządu dla organizacji skrajnych. To ewidentnie nowa filozofia rządzących. Do tej pory wspierali z ukrycia, teraz czas na otwarcie przepływów finansowych prosto z kranów rządowych, czyli wszystkich obywateli.

Zapytaliśmy Ewę Czaczkowską, publicystkę katolicką, która zasiada w Radzie Programowej Instytutu Jana Żaryna nadzorującego Fundację Patriotyczną, co sądzi o dofinansowaniu organizacji Roberta Bąkiewicza. Odparła, że ona osobiście nie dzieliła tych pieniędzy, a prywatną refleksję zachowa dla siebie, bo jest na urlopie. Kto dzielił pieniądze, nie wiadomo, bo grupa tzw. ekspertów pozostaje w ukryciu.

Czytaj też: Jak PiS rozgrywa narodowców

Ministrze Gliński, odsłoń uszy

Czternaście kobiet, które w 2017 r. stanęły na trasie Marszu Niepodległości z banerem „Stop Faszyzmowi” i zostały przez uczestników tej hucpy pobitych i sponiewieranych, wystosowało apel, list otwarty do ministra Piotra Glińskiego, aby nie wspomagał organizacji faszystowskiego działacza. Napisały m.in.: „Chcemy więc, by to wybrzmiało wyraźnie, by minister Gliński usłyszał: w ten sposób realizowana »polityka historyczna« jest de facto defraudacją kultury i sprzeniewierzeniem jej pozytywnego, inkluzywnego i różnorodnego dziedzictwa. Jest jej zakłamywaniem i redukowaniem do prymitywnego narzędzia propagandowego, obliczonego na realizowanie groźnych politycznych celów. Chcemy, by szef resortu nadzorującego polską kulturę wiedział, że każda publiczna złotówka przekazana organizacjom promującym zbrodnicze ideologie jest tragicznym działaniem na szkodę obywateli Polski. Niszczy ich prawa do obcowania z kulturą, która nie rozpowszechnia treści wrogich wobec określonych grup społecznych”.

Apel podpisało ponad 160 pisarzy, historyków, dziennikarzy, lekarzy, naukowców, reżyserów. Wśród nich Marian Turski, Hanna Krall, Helena Birnebaum, Jacek Bocheński, Halina Bortnowska, Konstanty Gebert, Agnieszka Holland czy Agata Tuszyńska. Cała lista jest dostępna w internecie, podobnie jak lista osób popierających apel – po dwóch dniach zbiórki podpisów to prawie 13 tys. nazwisk. Politycy opozycji do tej pory tematu Funduszu Patriotycznego nie podejmowali. To błąd. Sprawa tego funduszu i jego beneficjentów, kształtowanie za państwowe pieniądze nowych narodowo-katolickich patriotów nie może przejść bez echa. Wymaga sprzeciwu.

Jeżeli teraz protest nie wybrzmi wystarczająco ostro, wrócą stare upiory. Tego nie wolno bagatelizować. Czternaście kobiet, które z niebywałą odwagą stanęły naprzeciw nacjonalistom, wie, co mówi – odczuły ich bliskość na własnej skórze.

Czytaj też: Narodowcy w asyście policji. Odradzają się stare demony

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

TikTok – nowa fabryka hitów

Najpierw przenieśli się tu odbiorcy, widząc w tym miejsce dla żywej muzyki. Za nimi ruszyli twórcy – ostatnio Abba. I wydawcy, wyczuwając nową fabrykę hitów. Miejsce MTV zajął TikTok.

Michał R. Wiśniewski
21.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną