Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Mercosur: UE zgadza się na umowę. Meloni zyskała, Macron w narożniku, Polska przeciw

W wielu krajach UE rolnicy od miesięcy protestują przeciw umowie z Mercosur. Reblinko, październik 2025 r. W wielu krajach UE rolnicy od miesięcy protestują przeciw umowie z Mercosur. Reblinko, październik 2025 r. Martyna Niecko / Agencja Wyborcza.pl
Kraje UE przyjęły umowę z Mercosurem. Premierka Włoch wzmocniła wizerunek zręcznej negocjatorki. Władze Francji i Polski opowiedziały się przeciw umowie, podążając za postulatami rolników. I wyposażyły swych przeciwników w „dowód niemocy” w Brukseli.

Negocjowane od ćwierć wieku porozumienie UE z Mercosurem (Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Urugwaj) zostało w piątek poparte przez wszystkie kraje UE z wyjątkiem Polski, Francji, Węgier, Austrii, Irlandii oraz – wstrzymującej się od głosu – Belgii. Języczkiem u wagi stał się w ostatnich tygodniach Rzym, bez którego przeciwnicy umowy nie mieli szans na zbudowanie mniejszości blokującej. Trzeba do niej co najmniej czterech krajów reprezentujących – tu zabrakło Włochów – ponad 35 proc. ludności Unii.

Silne powiązania handlowe z Ameryką Łacińską sprawiły, że włoski przemysł parł do umowy z Mercosurem. Mimo to rząd Giorgi Meloni do ostatniej chwili wstrzymywał się z zajęciem stanowiska, w ten sposób bardzo skutecznie wymuszając na Brukseli ustępstwa wobec branży rolno-spożywczej.

„To wszystko zasługa stanowczości Włoch w negocjacjach” – przekonywał w tym tygodniu Marco Squarta, pilotujący sprawy rolnictwa europoseł Braci Włochów. W istocie towarzyszące umowie z Mercosurem zmiany na korzyść rolników to efekt wspólnej presji Włoch i Francji, która do wczoraj oficjalnie nie wykluczała poparcia bądź – to wydawało się całkiem prawdopodobnie – wstrzymania się od głosu w Radzie UE.

Czytaj też: Czy Mercosur nas zje? Rząd PiS nie miał uwag. To małżeństwo ze strachu, wesela w UE nie będzie

Francja przegrała

Jednak umowa z Mercosurem przerodziła się we Francji w symbol mnóstwa bolączek gospodarczych i społecznych, zwalczany ostatnio przez niemal wszystkie liczące się siły polityczne: od skrajnej prawicy do skrajnej lewicy. Prezydent Emmanuel Macron wpadł w pułapkę – choć promuje hasła o autonomii strategicznej UE, której elementem jest dywersyfikacja powiązań handlowych (dla zmniejszenia zależności od coraz bardziej protekcjonistycznych USA), nie odważył się na obronę umowy z Mercosurem.

W piątek wieczorem zdecydował o głosowaniu na „nie”, ale umowa została przyjęta. To zaś wyposażyło jego przeciwników w argumenty, że Francja za Macrona traci wpływy w Europie. Jordan Bardella, prawdopodobny kandydat radykalnej prawicy na prezydenta w 2027 r., już zapowiedział związane z Mercosurem wnioski o wotum nieufności wobec rządu Francji i szefowej Komisji Europejskiej w europarlamencie.

Przegranie tak kluczowego głosowania w UE jest dla Francji istotnie czymś nadzwyczaj rzadkim. Kanclerz Friedrich Merz przez kilka miesięcy był niechętny przegłosowywaniu Paryża, by nie uderzać w tradycję niemiecko-francuskiego tandemu zwykle dążącego do ucierania wspólnego stanowiska przed debatą i decyzją na forum unijnym. „Ale stało się jasne, że żadne ustępstwa nie sprawią, że Macron zagłosuje »za« w przewidywalnej przyszłości” – tłumaczyli w grudniu niemieccy dyplomaci.

Paryż dopuścił się podobnej „zdrady” w 2024 r., gdy wbrew ogromnym oporom Belina (i obawom niemieckiego przemysłu o chiński odwet) doprowadził do przyjęcia karnych unijnych ceł wyrównawczych na chińskie samochody elektryczne.

Czytaj też: Brazylia i Argentyna chcą mieć wspólną walutę

Warszawa na marginesie

Twarde i od dawna głoszone deklaracje władz Polski przeciw umowie z Mercosurem sprawiły, że w Brukseli znalazły się na marginesie prowadzonych do końca rokowań, bo nikt już nie próbował „kupować” z góry wykluczanego poparcia Warszawy. Za decyzją rządu Donalda Tuska nie stał – jak można usłyszeć w polskiej administracji – rachunek zysków i strat z umowy, lecz głównie polityczna decyzja o nienarażaniu się stronnikom rolników.

Podobnie jak we Francji hasło „Mercosur” zaczęło symbolizować problemy niepowiązane z tą umową. I tak jak we Francji bodaj najaktywniejszą zawodową grupą nacisku stali się producenci wołowiny, bo porozumienie z Mercosurem obniża do ok. 7,5 proc. cła na import 99 tys. ton wołowiny rocznie. To wyzwanie konkurencyjne, choć Bruksela podkreśla, że to ekwiwalent zaledwie 1,5 proc. wołowiny produkowanej w UE.

Umowa z Mercosurem była czasem etykietowana jako ugoda: „latynoska wołowina dla UE za niemieckie samochody dla Latynosów”. Istotnie, liberalizacja handlu motoryzacyjnego (i maszynowego) jest jednym z najatrakcyjniejszych elementów ugody, co dodatkowo pchało Niemcy do roli głównego adwokata umowy. Polska w tym równaniu jest mocno po stronie samochodów, bo stanowi ważne ogniwo w łańcuchu europejskiej motoryzacji, a zatem dzięki nowej umowie może liczyć na zwiększenie zamówień m.in. od niemieckich odbiorców części. Ponadto umowa obniża cła na pojazdy elektryczne i hybrydowe, co z kolei jest ważne dla rosnącej polskiej produkcji baterii samochodowych.

Teraz Meksyk i Indie?

Rada UE zgodziła się dziś na rozbicie porozumienia z Mercosurem na dwie części. Chodzi o to, by wydzielić – najważniejszą – przejściową umowę handlową, która podlega szybkiemu zatwierdzeniu przez Radę za zgodą Parlamentu Europejskiego (bez głosowań ratyfikacyjnych w parlamentach krajowych). Unijne traktaty dopuszczają decyzję o „tymczasowym stosowaniu”, czyli praktycznym wdrożeniu umowy handlowej nawet bez uprzedniej zgody europarlamentu, choć kraje UE zwykle na nią czekają.

W Parlamencie Europejskim tak czy inaczej najprawdopodobniej większość opowie się „za” ugodą z Mercosurem. A jej tymczasowe wdrożenie będzie musiało poczekać co najmniej kilka tygodni na prawne zatwierdzenie ustępstw dla rolników, a także na zatwierdzenie przez co najmniej jeden kraj Mercosuru.

Komisja Europejska ostatniej jesieni dla złagodzenia obaw rolników zaproponowała „bezpieczniki”, które zobowiązują Brukselę do ścisłego monitorowania napływu towarów z Mercosuru oraz szybkiego uruchamiania procedur ochronnych w razie nagłego wzrostu importu czy wywołanego nim szybkiego spadku cen (dziś na korzyść rolników obniżono jego próg z 8 do 5 proc.). Pozwalałoby to nawet na zawieszenie liberalizacji handlu np. poszczególnymi produktami.

Ponadto KE w tym tygodniu zaoferowała – postulowane przez Włochy – znaczne ułatwienia w dostępie do funduszy dla rolników w budżecie UE na lata 2028–34, obniżkę ceł na import nawozów (w celu ustabilizowania ich cen dla rolników), zasygnalizowała gotowość do ich czasowego wyłączenia z granicznej opłaty węglowej i zapowiedziała projekt zaostrzenia ograniczeń importowych dla produktów ze śladami pestycydów zakazanych w UE. Ponadto dziś Komisja Europejska złożyła dodatkową deklarację, że produkty niezgodne z unijnymi standardami weterynaryjnymi i fitosanitarnymi nie będą importowane. To wynika również z ogólnych przepisów UE.

Decyzje w sprawie Mercosuru były podejmowane pod presją państw latynoskiego bloku handlowego, które sygnalizowały, że również u nich rośnie sceptycyzm społeczny wobec tej umowy. Ponadto Bruksela ostrzegała, że UE przy powiększaniu siatki partnerstw handlowych jest skazana na coraz ostrzejszą konkurencję z Chinami. Brak uzgodnienia umowy z Mercosurem, która ma stworzyć największą na świecie strefę zliberalizowanego handlu (700 mln mieszkańców), oznaczałby trwałą szkodę dla relacji gospodarczych i politycznych z Ameryką Łacińską, której Pekin już oferuje rolę głównego partnera.

Komisja Europejska szacuje, że umowa z Mercosurem do 2040 r. mogłaby zwiększyć roczny eksport UE do tego bloku o 39 proc., czyli o blisko 50 mld euro. Na dłuższą metę zrekompensowałaby zatem około jednej trzeciej eksportu, który Unia może stracić wskutek polityki celnej Donalda Trumpa. Komisja promuje też inne umowy handlowe – we wrześniu zaproponowała zatwierdzenie zmodernizowanej umowy handlowej z Meksykiem, sfinalizowała rozmowy o liberalizacji handlu m.in. z Indonezją i prowadzi je z Indiami. Jak przekonuje, gwałtowny wzrost protekcjonizmu USA i podkopywanie przez Waszyngton reguł Światowej Organizacji Handlu sprawia, że Unia – nawet przy dużych oporach społecznych – nie może rezygnować z liberalizacji handlu.

Dzisiejsza zgoda Rady UE na porozumienie z Mercosurem musi jeszcze zostać sformalizowana w procedurze pisemnej (stanowiska wyrażone przez ambasadorów muszą być potwierdzone przez ministerstwa), która zakończy się w ten piątek o godz. 17. Ursula von der Leyen zamierza podpisać umowę w imieniu UE w przyszłym tygodniu w Paragwaju.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną