Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

„Świat na zakręcie”: USA i Rosja negocjują „tajny protokół”. Byłby to cios dla Ukrainy i Europy

Spotkanie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce, 16 sierpnia 2025 r. Spotkanie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce, 16 sierpnia 2025 r. Kevin Lamarque / Reuters / Forum
Jak wynika z informacji z wewnątrz koalicji chętnych dla poparcia Ukrainy, administracja Donalda Trumpa nigdy nie przestała rozmawiać z Kremlem na temat porozumienia prowadzącego do resetu gospodarczego z USA.

W najnowszym odcinku naszego cyklu o sprawach międzynarodowych i kulisach światowej dyplomacji piszemy o tym, że dyplomaci co najmniej dwóch krajów zachodnich potwierdzają, że ponad głowami europejskich przywódców – oraz przede wszystkim bez wiedzy i udziału Kijowa – Waszyngton prowadzi z Moskwą dialog na temat zakończenia wojny. Istnieją poważne podejrzenia, że Amerykanie i Rosjanie negocjują aneks do 20-punktowego porozumienia zaproponowanego Donaldowi Trumpowi przez Wołodymyra Zełenskiego. W aneksie tym ma znajdować się osiem punktów początkowo zawartych w projekcie stworzonym przez Steve’a Witkoffa z Kiriłłem Dmitriewem w Miami w październiku ubiegłego roku, które potem Europejczykom udało się wykreślić. Piszemy również o podróży Ursuli Von der Leyen do New Delhi w celu wzmocnienia geopolitycznej pozycji Unii Europejskiej oraz o wsparciu amerykańskiej prawicy dla Viktora Orbána.

Amerykanie znów podają rękę Rosji?

Istnieją bardzo poważne podejrzenia, że Waszyngton prowadzi dalszy dialog z Moskwą i my znowu w nim nie uczestniczymy. Nie wiadomo nawet, czy Ukraina o tym wie – mówi „Polityce” dyplomata jednego z krajów poważnie zaangażowanych w pomoc Ukrainie w walce z Rosją. Już w grudniu w czasie wideokonferencji koalicji chętnych przedstawiciele jednego z krajów koalicyjnych, powołując się na ustalenia własnych służb wywiadowczych, przekazali podejrzenia o toczących się nadal rozmowach na linii USA–Moskwa. W styczniu podobne przypuszczenia do obiegu informacyjnego koalicji wprowadziło kolejne państwo. Ze względu na wrażliwą naturę tych wiadomości nasz informator pozostaje anonimowy, nie mamy też zgody na publikację nazw krajów, których wywiady informują o rozmowach Moskwy z Waszyngtonem. Są to jednak liczące się w świecie kraje o dużej wadze geopolitycznej. W obu przypadkach istnieje realne podejrzenie, że USA i Rosja próbują stworzyć coś, co w rozmowie z „Polityką” zostało określone jako „tajny protokół”. Miałby on zawierać wszystkie najbardziej niekorzystne dla Europy, w tym dla Polski, elementy początkowego planu pokojowego, opublikowanego w październiku przez portal Axios, Bloomberga oraz „Financial Times”.

Przede wszystkim, jak się dowiadujemy, Amerykanie nigdy nie porzucili planu resetu gospodarczego z Rosją. W ich dwustronnym porozumieniu, tworzonym całkowicie bez udziału Europy i Ukrainy, ma znajdować się chociażby zapis o zdjęciu sankcji na Kreml, finansowych rekompensatach dla Stanów Zjednoczonych za wszelkie gwarancje bezpieczeństwa udzielone Ukraińcom oraz przekazaniu Waszyngtonowi kontroli nad znajdującymi się w Europie zamrożonymi europejskimi aktywami. Powstanie i podpisanie takiego porozumienia było zagrożeniem dla przetrwania Ukrainy i dla utrzymania europejskiej architektury bezpieczeństwa, ale też dla stabilności gospodarczej kontynentu. Wydaje się, że państwa europejskie nie mają w tej sprawie wiele do powiedzenia – po raz kolejny administracja Trumpa nie traktuje nikogo w Europie, ani też samej Unii, jak partnera zdolnego zaoferować i wyegzekwować cokolwiek w negocjacjach z Rosją. Nasi rozmówcy sugerują, że informacje o „tajnym protokole” wiązać należy z inicjatywą niektórych państw europejskich – w tym Francji pod przewodnictwem Emmanuela Macrona – by rozmawiać z Władimirem Putinem na własną rękę. Jasne jest bowiem, że albo Europa stworzy własny stół negocjacyjny, albo nie usiądzie przy żadnym – bo do tego, przy którym siedzą Amerykanie, zaproszenia nie dostanie.

Czytaj też: Lęk przed drugą Jałtą. Trzech drapieżców gra już nowy koncert mocarstw? Trudny czas dla Europy i Polski

Nowe partnerstwo z Indiami?

Unia Europejska w ostatnich tygodniach wygląda na przebudzoną z długiego geopolitycznego snu – próbuje zbudować wizerunek geopolitycznego mocarstwa, coraz bardziej niezależnego od Stanów Zjednoczonych. Pierwszym krokiem w tym kierunku było podpisanie negocjowanej od ponad dwóch dekad umowy handlowej z Mercosurem. Drugim, być może nawet poważniejszym w skutkach, będzie zaplanowana na 26–27 stycznia wizyta przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w Indiach. Komisja potwierdziła w czwartek, że Niemka poleci tam z szefem Rady Europejskiej Antonio Costą i delegacją unijnych przywódców oraz będzie gościem honorowym w czasie Dnia Republiki. To jedno z najważniejszych politycznych świąt narodowych w tym kraju, upamiętniające przejście Indii na ustrój republikański i przyjęcie obowiązującej obecnie konstytucji w 1950 r. Indyjscy politycy, w rozmowach m.in. z dziennikarzami „The Financial Times”, nie ukrywają, że to bardzo celowe, ale też ogromne wyróżnienie dla szefowej KE. Decyzja Narendry Modiego jest podyktowana chęcią zbliżenia gospodarczego oraz zacieśnienia relacji z Unią Europejską – zwłaszcza w obliczu bardzo protekcjonalnego traktowania Indii przez Donalda Trumpa.

W kontekst wpisać należy też zwiększoną w ostatnim czasie aktywność polskiej dyplomacji na froncie indyjskim. W ubiegłym tygodniu po raz pierwszy w historii doszło w Paryżu do spotkania bilateralnego pomiędzy przedstawicielami Trójkąta Weimarskiego a szefem indyjskiego MSZ Subrahmanyamem Jaishankarem. W piątek z rewizytą do Indii udał się polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Jak udało nam się ustalić, istnieją plany opublikowania ich wspólnej rozmowy w internecie, z pominięciem oficjalnych kanałów mediowych. Ekspansja na kierunkach Globalnego Południa ma być – nie tylko w al. Szucha – trendem, który w 2026 r. nabierze intensywności.

Trump w marcu w Budapeszcie?

21 marca, a więc zaledwie trzy tygodnie przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, w stolicy kraju odbędzie się już piąta tamtejsza edycja konserwatywnej konferencji politycznej, stworzonej i sponsorowanej przez amerykańską reakcyjną prawicę. Jej pojawienie się w Budapeszcie jest rezultatem wieloletniej bliskiej współpracy pomiędzy reżimem Orbána a ruchem MAGA i otoczeniem Donalda Trumpa. Niewykluczone, że na tegorocznym CPAC pojawi się sam amerykański prezydent, by wesprzeć węgierskiego premiera, którego notowania sondażowe są coraz słabsze. Należy się spodziewać również dużej delegacji polskiej prawicy – zwłaszcza w obliczu ucieczki na Węgry Marcina Romanowskiego oraz Zbigniewa Ziobry.

Po stronie Orbána stanął już zresztą Mateusz Morawiecki, który wystąpił w nagraniu wideo z poparciem dla Fideszu w tegorocznych wyborach. Obok niego znaleźli się tam między innymi szefowa włoskiego rządu Giorgia Meloni oraz izraelski premier Beniamin Netanjahu. Zagraniczni politycy mówili w nagraniu o tym, że Orbán jest „gwarantem bezpieczeństwa” dla swojego narodu, nie sprowadzi na Węgry wojny, do której prą pozostali europejscy liderzy. Jest też dowodem na powrót do „suwerenistycznej Europy narodów”, jak określiła dzieło Orbána Meloni. Należy spodziewać się, że w najbliższych tygodniach wsparcia od światowej prawicy dla węgierskiego premiera będzie jeszcze więcej, zwłaszcza zza oceanu. Oraz że w przypadku ewentualnej porażki Orbána Amerykanie winą za taki stan rzeczy obarczą Unię Europejską, co z kolei przełożyć się może na kolejne sankcje personalne wobec brukselskich urzędników.

Czytaj też: Co nam przyniesie Trump. Czy nastąpi przepięcie? Skutki będą ogromne, dla Polski także

Tymczasem w innych częściach świata:

Malezja i Indonezja zawieszają portal X. Oba azjatyckie kraje zablokowały chwilowo dostęp do platformy na terenie swoich krajów – z powodu funkcjonalności bota GrokAI pozwalającego na tworzenie treści pornograficznych i pedofilskich. W tych przypadkach decyzja legislacyjna była o tyle prostsza, że zarówno Malezja, jak i Indonezja zdelegalizowały pornografię – niewykluczone jednak, że inne kraje również nałożą restrykcje na platformę należącą do Elona Muska.

Wietnam atrakcyjniejszy od Chin. Według wstępnych informacji Google zamierza relokować znaczną część swojej produkcji z Chin do Wietnamu, wskazując na niższe koszty pracy i bardziej przystępną infrastrukturę - co oznacza, że smartfony Google Pixel będą teraz prawdopodobnie produkowane w Hanoi.

Kara śmierci dla eksprezydenta?
Prokuratura w Seulu zażądała najwyższego wymiaru kary dla Yoon-Suk Yeola, byłego prezydenta Korei Południowej, który w grudniu 2024 r. wprowadził w kraju stan wojenny, co ostatecznie doprowadziło do usunięcia go z urzędu.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Już jedna trzecia Polaków to single. Związki wydają się dziś ciężką harówką, dane są zatrważające

Prof. Tomasz Szlendak o tym, że miłość i związki coraz częściej traktuje się jako ciężką pracę, a romantyczne uniesienia ciągle pozostają pożądane, ale nie są doświadczane.

Joanna Podgórska
06.01.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną