Świat

Szczyt G7: co się udało, co nie? Z Bidenem dogadać się łatwiej

Liderzy państw G7. Carbis Bay, 11 czerwca 2021 r. Liderzy państw G7. Carbis Bay, 11 czerwca 2021 r. POOL / Reuters / Forum
Inaczej niż Donald Trump Joe Biden nie zaostrzał potencjalnych sporów w łonie wspólnoty atlantyckiej i podkreślał konieczność solidarnych działań w walce z globalnymi wyzwaniami.

Zakończony w niedzielę w Anglii szczyt G7, czyli spotkanie przywódców siedmiu najsilniejszych ekonomicznie państw demokratycznych, potwierdził, że z prezydentem Joe Bidenem u władzy w USA perspektywy współpracy Ameryki z Europą rysują się o wiele lepiej niż za kadencji jego poprzednika w Białym Domu. Inaczej niż Donald Trump Biden nie zaostrzał potencjalnych sporów w łonie wspólnoty atlantyckiej i podkreślał konieczność solidarnych działań w walce z globalnymi wyzwaniami, jak pandemia, zmiana klimatu, rosnące nierówności dochodów, a także rosnąca potęga Chin, które nie przestrzegają uzgodnionych reguł międzynarodowych, zwłaszcza w dziedzinie wolnego handlu.

Jak wynika z komunikatu końcowego po szczycie, we wszystkich tych sprawach jego uczestnicy zadeklarowali wręcz, że mają wspólne cele, i wyrazili poparcie dla propozycji – głównie amerykańskich – ich osiągnięcia. Nie znaczy to wcale, że należy się spodziewać szybkich wspólnych działań w tym kierunku, ponieważ za ogólnikowymi deklaracjami przywódców siedmiu państw kryją się wciąż rozbieżności co do szczegółów, a na spotkaniu nie podjęto – zgodnie zresztą z przewidywaniami – żadnych wiążących ustaleń.

Podkast: Z czym Joe Biden przyleciał do Europy?

Podatki i klimat w sferze obietnic

Liderzy G7 poparli na szczycie przedstawioną przez Bidena propozycję wprowadzenia tzw. minimalnego, 15-procentowego podatku globalnego, który przedsiębiorstwa musiałyby płacić fiskusowi tam, gdzie mają siedzibę. Jeżeli np. dana korporacja płaci tylko 5-procentowy podatek w raju podatkowym na Karaibach, musiałaby jeszcze zapłacić dodatkowe 10 proc. u siebie. Jest to jednak na razie tylko propozycja, realizacja której wymagałaby uchwalenia odpowiednich ustaw w poszczególnych krajach. Co więcej, bardzo wątpliwe, czy uda się ją wprowadzić w życie w samych Stanach Zjednoczonych, gdzie plany reform podatkowych Bidena – głównie podwyżek podatków od korporacji i od najzamożniejszych Amerykanów – napotykają na twardy opór republikańskiej opozycji w Kongresie.

Uczestnicy szczytu zgodzili się co do potrzeby dalszych działań w walce ze zmianą klimatu, ale nie ustalili daty rezygnacji z użycia węgla dla celów energetycznych, chociaż jego spalanie to jeden z najpoważniejszych czynników emisji dwutlenku węgla, głównego gazu ocieplającego atmosferę. Udało się tylko uzgodnić, że z końcem przyszłego roku kraje siódemki położą kres finansowaniu projektów spalania węgla, które nie przewidują technologii przechwytywania i przechowywania tych emisji.

Reszta – jak deklaracja przekazania 2 mld dol. na pomoc biedniejszym krajom w przejściu od paliw kopalnych na odnawialne źródła energii – pozostała w sferze obietnic. Połowiczne efekty szczytu G7 w tym zakresie wywołują krytykę ze strony organizacji ochrony środowiska.

Czytaj też: Opodatkować? Przyszłość cyfrowych gigantów

Różnice zdań w sprawie Chin

Bidenowi najbardziej zależało na zmobilizowaniu przywódców sojuszniczych państw do działań mających powstrzymać gospodarczą ekspansję Chin. Dotychczasowe metody stosowane w tym celu przez USA, tzn. sankcje ekonomiczne i taryfy celne, są traktowane z niechęcią przez kraje europejskie, które nawiązują coraz intensywniejszą wymianę handlową z Chinami i zawarły z nimi szereg bilateralnych porozumień o inwestycjach.

Europejczycy argumentują, że nie można przesadnie antagonizować Pekinu – choćby dlatego, że potrzebna będzie jego współpraca w walce ze zmianą klimatu. Chiny są największym emitentem gazów cieplarnianych i ich stanowisko w tej kwestii będzie kluczowe na najbliższym szczycie krajów G20 w Rzymie w październiku. W odróżnieniu od Ameryki Europa jest też ostrożniejsza w krytykowaniu Chin za łamanie praw człowieka w Hongkongu i Sinciangu i oskarżaniu ich o wywołanie pandemii koronawirusa.

Administracja USA wystąpiła więc na szczycie z pomysłem „zachodniej alternatywy” dla chińskiej Inicjatywy Pasa i Drogi (zwanej też „Nowym Jedwabnym Szlakiem”). Sprowadza się on do pomocy krajom rozwijającym się w rozbudowie ich infrastruktury transportu, telekomunikacji oraz innych gałęzi gospodarki – czyli stworzenia swoistej konkurencji w tej dziedzinie dla poczynań Chińczyków.

W ten sposób, jak liczy administracja Bidena, kraje wolnego świata stałyby się atrakcyjniejsze dla biednych krajów, kuszonych przez Chiny, które przy okazji ekspansji ekonomicznej promują swój autorytarny model polityczny. Na razie pomysł pozostaje w sferze ogólnych planów, żaden kraj nie zadeklarował gotowości wydatków na ten cel.

Czytaj też: USA–Chiny. Pół miliona ton dyplomacji

Reżim kontra wolny świat

Chiny, jak można się było spodziewać, zareagowały na końcowy komunikat spotkania G7 po swojemu. Rząd w Pekinie oświadczył, że dawno skończyły się czasy, kiedy Zachód dyktował Chińczykom, co mają robić, i nazwał ustalenia szczytu „pseudomultilateralizmem służącym interesom małej kliki państw czy politycznego bloku”.

Demonstracyjne lekceważenie najpotężniejszych demokracji przez totalitarny reżim to oczywiście propaganda, ale niezupełnie oddalona od rzeczywistości. Kiedy przywódcy państw siódemki spotkali się po raz pierwszy w listopadzie 1975 r., ich łączny PKB stanowił ponad 70 proc. PKB globalnego. Dziś to tylko ok. 40 proc. – wolny świat nie jest już tak dominującą potęgą jak wówczas.

Czytaj też: USA budują globalny sojusz. Polska zostaje na uboczu

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

„Zielony rycerz. Green Knight”: filmowy powrót do mitycznej Brytanii

W filmie „Zielony rycerz. Green Knight” Davida Lowery’ego oglądamy Króla Artura i jego rycerzy Okrągłego Stołu. Znowu. Co takiego tkwi w legendach arturiańskich, że współczesna kultura regularnie do nich wraca?

Marcin Zwierzchowski
27.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną