Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Ukraiński gambit. Niemcy zmienią politykę wobec Rosji i Ukrainy?

Transparent przeciwko rosyjskiej agresji na Ukrainę. Berlin, 22 stycznia 2022 r. Transparent przeciwko rosyjskiej agresji na Ukrainę. Berlin, 22 stycznia 2022 r. Jakub Podkowiak / Zuma Press / Forum
Wyczekująca postawa Berlina wobec groźby rosyjskiej inwazji na Ukrainę dzieli niemiecką opinię publiczną. Eksperci nawołują do zmiany polityki wschodniej Niemiec.

Przykładem niedzielna „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung”, w której z jednej strony były szef SPD Sigmar Gabriel we wspólnym artykule z Januszem Reiterem, byłym polskim ambasadorem w Niemczech i USA, wytykają państwom Unii brak gotowości do twardej obrony pokoju. Z drugiej strony były premier Bawarii Markus Söder wywodzi, że Rosja „nie jest wrogiem Europy”, NATO jest wprawdzie zobowiązane do obrony Polski, ale nie Ukrainy, a Niemcy powinny dbać o więcej Realpolitik – zarówno o wartości moralne, jak i własne interesy. I wniosek: nie ma sensu jeszcze bardziej śrubować sankcji, które i tak nie są skuteczne, a zarówno przekazywanie Ukrainie przez Niemcy broni, jak i wejście Ukrainy do NATO jest w dającym się przewidzieć czasie nie do pomyślenia.

Na marginesie: za podobną wypowiedź, bagatelizującą zagrożenie ze strony Putina, który jakoby jedynie chce być bardziej respektowany jako przywódca wielkiego mocarstwa, właśnie zdymisjonowany został inspektor niemieckiej marynarki wojennej wiceadmirał Kay-Achim Schönbach.

Wójcik: A może jednak wejdą...

Eksperci nawołują do zmiany

Niemiecki spór wokół Ostpolitik się zaostrza. W połowie stycznia 73 znawców niemieckiej polityki wschodniej wystąpiło z ostrą krytyką bierności kolejnych rządów wobec rosyjskich militarnych zawłaszczeń na terenie dawnego ZSRR – począwszy od okupacji mołdawskiego Naddniestrza przez XIV armię w 1992 r., po bezprawną aneksję Krymu i agresję na wschodzie Ukrainy. Niemcy, jak pisali autorzy, powinny wreszcie zejść ze swej odrębnej drogi w relacjach z Rosją i traktowania współpracy rozwojowej, kulturalnej i edukacyjnej z Ukrainą, Gruzją czy Mołdawią jedynie jako swoisty „handel odpustami” w polityce wschodniej.

„Zbrodnie popełnione przez nazistowskie Niemcy na terytorium dzisiejszej Rosji w latach 1941–44 nie nadają się do usprawiedliwienia niemieckiej powściągliwości w reagowaniu na rewanżyzm i nihilizm Kremla wobec prawa międzynarodowego” – napisali eksperci. „Zwłaszcza gdy – jak w przypadku Ukrainy – chodzi o rosyjską inwazję na uznane przez prawo międzynarodowe terytorium innego narodu, także będącego ofiarą dawnego niemieckiego ekspansjonizmu. Nie wolno akceptować ciągłego demonstracyjnego łamania podstawowych zasad ONZ, OBWE i Rady Europy, oficjalnie zaakceptowanych przez Moskwę, w Europie Wschodniej, a teraz także Północnej”.

Czytaj też: Rosja „traci cierpliwość”. Z Putinem trzeba ostrzej

Niech zakręcą Nord Stream

Eksperci wzywali do korekty niemieckiej polityki wobec Moskwy, ale poza sugestią zablokowania Nord Stream 2 nie szkicowali konkretów alternatywnej Ostpolitik wobec Rosji. A właśnie z konkretami zetknęła się nowa minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock w czasie swej inauguracyjnej wizyty najpierw w Kijowie, a potem w Moskwie. W Kijowie pokłoniła się przed portretami „Niebiańskiej setki” – ofiar ostrzału w styczniu 2014 r. przez demonstrantów na Majdanie. Lecz Daria Kaleniuk z ukraińskiego Centrum Działań Antykorupcyjnych na gesty i słowa Annaleny reaguje już tylko z wisielczym humorem: skoro Niemcy z poczucia winy wobec Rosjan nie są w stanie dostarczać defensywnej broni Ukraińcom, to niech przynajmniej zakręcą Nord Stream.

Dla Ukraińców rosyjska agresja trwa od 2014 r. Snajperzy dbają o to, by na froncie w Donbasie codziennie ginął ukraiński żołnierz lub cywil – pisze z Kijowa we „Frankfurter Allgemeine Zeitung” Gerhard Gnauck. To wystarczy, by trafić do wiadomości. Ponoć stan napięcia jest tak oczywisty, że obecna koncentracja wojsk nie robi na Ukraińcach większego wrażenia.

Fiszer: Czy to koniec Ukrainy? Scenariusz inwazji

Putin nie musi atakować

Pisarka Oksana Zabużko napisała na Facebooku wręcz, że już jest zmęczona uspokajaniem spanikowanych przyjaciół na Zachodzie: „Prawdziwym wrogiem Ukrainy jest panika. Zamiast żyć swoim życiem, być twórczym, budować, myśleć, rozwijać się, topimy naszą energię i czas wolny w czarnej łacinie zwanej »planem Putina«”. Władimir Putin nie musi nikogo atakować, bo udaje mu się jednym ekscentrycznym przekazem sparaliżować na wiele dni wielu ludzi. Według pisarki jest to powrót do pokolenia rodziców, którzy przez całe życie musieli „grać w szachy z KGB”. Zabużko uważa, że do rosyjskiej inwazji nie dojdzie, mogłaby zresztą być samobójstwem dla rządów Putina. Liczy się sama presja.

Dlatego też w rozmowie z „FAZ” przytacza słowa brytyjskiego polityka Bena Wallace′a, rozrywającego na strzępy historyczne bajdy Putina o Rosjanach i Ukraińcach stanowiących jakoby „jeden naród”. Wallace rozwala także brednie Putina, jakoby NATO „rozszerzyło się” z własnej woli, a nie państw i narodów chcących się wyrwać z rosyjskiej opresji. Kłamstwem jest także gadanina o „okrążaniu” Rosji przez NATO. Tygodnik „Die Zeit” obliczył, że na 57 680 km rosyjskiej granicy zaledwie ok. 800 km przypada na pięć państw NATO: Norwegię, Estonię i Łotwę plus Litwę i Polskę na granicy z okręgiem kaliningradzkim. „Okrążenie inaczej wygląda” – pisze Wallace. Celem Putina – po rozbiciu opozycji w kraju – jest jedynie podżeganie w Rosji antyzachodnich emocji.

Podkast: W co z nami grają Rosjanie? Będzie wojna?

Czasy Brandta minęły

Niemieccy socjaldemokraci starszej generacji – a stanowią większość w SPD – wciąż są zapatrzeni w logikę Ostpolitik Willy’ego Brandta z mottem „zmiany poprzez zbliżenie”, stwierdza „Die Zeit”. Zapominają, że obecna sytuacja jest dokładnie odwrotna. Wtedy chodziło o uznanie przez Niemcy powojennych realiów, a przede wszystkim granicy na Orze i Nysie, aby uczynić mur berliński bardziej przenikalnym, co w sumie przyczyniło się do jego upadku w 1989 r. Teraz chodzi o to, aby Rosja uznała granice suwerennej Ukrainy, a Niemcy broniły nie tylko swych interesów, ale i międzynarodowych zasad.

Wielka Brytania nie ma niemieckich oporów i dostarcza Ukrainie broń przeciwpancerną. Niemcy zdają się rosyjskie ofiary II wojny światowej przedkładać nad ukraińskie, choć to przede wszystkim tereny Ukrainy i Białorusi, a nie etnicznej Rosji, były poddane hitlerowskiemu terrorowi. Dlatego też tacy intelektualiści ukraińscy jak Zabużko czy Jurij Andruchowycz uważają „Apel 73” za znak nadziei.

Czytaj też: Niespokojne Morze Czarne

Niemiecki hamulcowy

Na Ukrainie, kończy Gerhard Gnauck swą relację w „FAZ”, wielu uważa Niemcy za prorosyjskiego „niepewnego kantonistę” w zachodnim obozie. Niemiecki niepokój ma maskować bierność, uważa Ivan Yakovyna, pisujący dla portalu Nv.ua, ukazującym się w wersji ukraińskiej, rosyjskiej i anglojęzycznej. Yakovyna szydzi, że kanclerz Olaf Scholz „znów wyraził swe superpuperobawy”.

Także Daria Kaleniuk straciła cierpliwość. Słowa Annaleny Baerbock, że Berlin wzdraga się przed pomocą wojskową dla Ukrainy ze względu na historię Niemiec, uważa za jedną z najgłupszych wypowiedzi w historii. Wściekła się na Twitterze, że historia Niemiec pochłonęła już miliony Ukraińców, a teraz z jej powodu mają zginąć kolejni Ukraińcy. Dlatego ma już dosyć niemieckich „odwołań do historii”.

Inaczej prezydent Wołodymyr Zełenski, który nawołuje przede wszystkim do spokoju, uważając panikę za główne zagrożenie. W ostatnią środę zaapelował do mediów, by szumem informacyjnym nie dolewały oliwy do ognia. Ukraina nie chce wojny, ale zawsze musi być na nią przygotowana. Prezydent wezwał rodaków do budowy dróg, szczepień, nauki i nadziei na przyszłość „bez wirusów i wojen”.

Niemniej w niedzielnej „Welt am Sonntag” ukraiński minister spraw zagranicznych Kuleba wyraźnie mówi o rozczarowaniu faktem, że Berlin nie tylko odmawia wsparcia Ukrainy, ale utrudnia je innym państwom Unii i NATO, takim jak Estonia, która gotowa jest przekazać Kijowowi radzieckie haubice z enerdowskiego demobilu. To wymaga zgody Niemiec, a tej nie ma.

Ostrowski: USA kontra Rosja i Chiny. Nowa zimna wojna

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Historia

Sto lat, szmat czasu. Górnego Śląska trudny powrót do domu

Śląsk przechodził przez wieki z rąk do rąk. Dziwny, z niebem niegdyś zasnutym dymami, dziś bujny zielenią. Słyszał różne mowy – czeską, niemiecką, włoską, angielską, francuską, polską. Sam gada swoim językiem, który nie ma prawa głosu, choć uparcie się o ten głos upomina.

Jan Dziadul
25.06.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną