Ten temat już dawno nie jest „najnowszym newsem”, ale nie przestaje mieć znaczenia i imion. Wakacje to nie jest jedynie sezon ogórkowy albo urlopowy. Dla wielu, którzy brną przez leśne ostępy, jest to sezon uchodźczy.
Wyobraź sobie, że twoja droga do upragnionego życia prowadzi przez ciemny, zimny, obcy las, przez bagno, w które wpadasz do połowy uda. Piszesz esemesa do rodziny albo dzwonisz, jeszcze przekonujesz ich i siebie, że nie zmienisz zdania. Shaswar wstukuje w telefon: „Wszystko albo nic, tak czy siak, nie wracam”.
I nagle – abonent czasowo niedostępny. Nie ma śladu. Nie ma głosu. Nie ma ciała. Droga się urywa, tryb niedokonany. Zginął? A może się uratował? Może stał się cud? Granica do Europy jest zielona, ale szlak przez nią – czarny. W ciemności nie wiadomo, kto żyje, kto ucieka, a kto nie może iść dalej.
Polityka
36.2024
(3479) z dnia 27.08.2024;
Felietony;
s. 88