Prawie rok zajęła urzędnikom z Ministerstwa Klimatu próba odkręcenia jednego z największych skandali w historii polskich parków narodowych. A i tak jest to zwycięstwo z kategorii wstydliwych. Chodzi o sprawę wyłączenia z serca Świętokrzyskiego Parku Narodowego 1,35 ha gruntów, które za czasów PiS wycięto pod interesy zakonu oblatów. Operację zainicjował Michał Woś, wiceminister w resorcie środowiska. Wtórował mu ówczesny i obecny dyrektor Świętokrzyskiego Parku Narodowego dr Jan Reklewski, który przekonywał, że na wyłączonym fragmencie doszło do „bezpowrotnej utraty wartości przyrodniczych”, bo tylko z zastosowaniem tego kruczka można było wyłączyć trzy działki na szczycie Świętego Krzyża, na których zależało zakonnikom.
Polityka
3.2025
(3498) z dnia 14.01.2025;
Ludzie i wydarzenia. Kraj;
s. 9