Łobuzie nasz elitarny! Pachnący, elegancki łobuzie, pedikury pełen! Powiedzże nam, bladaczkom, szaraczkom, jak dziś nam tę herbatę pić? Którą byś nam doradził? W czym parzoną i podaną? Czy z ciasteczkiem?
W internetach grasuje jeden taki łobuz. Elitarny. Tak przynajmniej się zwie. Ów zadziorny, choć pełen uroku młodawy pan naucza drobnomieszczańską aspiracyjną gawiedź, czym się różnią pospolite snoby od ludzi z kategorii old money, co bodajże jest wyspiarskim odpowiednikiem naszej kontynentalnej arystokracji. Można się od naszego słodkiego łobuziaka dowiedzieć, co i jak się nosi na grzbiecie i na odnóżach, co i czym się jada i pija, a nawet co mają w domu ludzie tak bardzo i od tak wielu pokoleń bogaci, że robią sobie z chałupy niezłą graciarnię.
Polityka
4.2025
(3499) z dnia 21.01.2025;
Felietony;
s. 91