My i (inne) zwierzęta

O człowieku, który się zwilczył

10 minut czytania
Werner z jednym ze swych pobratymców – czarnym wilkiem kanadyjskim.
2
Werner z jednym ze swych pobratymców – czarnym wilkiem kanadyjskim.Agnieszka Hreczuk / Polityka
Dodaj do schowka
Usuń ze schowka
Wyślij emailem
Parametry czytania
Drukuj
Werner Freund żył z wilkami, przy okazji poznając ich zwyczaje. W niemieckim Merzig stworzył im rezerwat.

Wilk stał na mikroskopijnym wybiegu. Nie miał się gdzie schować. Spacerowicze w stuttgarckim zoo rzucali w niego patykami i kamieniami, które leżały na ziemi. Böser Wolf, zły wilk – krzyczały dzieci. Nie reagował, jakby zrezygnowany. Nawet pracownicy byli już przyzwyczajeni do takich sytuacji: Przecież to tylko wilk.

Patrzył na to Werner Freund. Miał 19 lat i w zoo uczył się na opiekuna zwierząt. Tego wilka znał i lubił. I chyba właśnie wtedy po raz pierwszy pomyślał, że kiedyś zrobi wszystko, żeby wilki nie były traktowane jak bestie. Był 1952 r.

Okładka

Zobacz wydanie specjalne!

Homo sapiens do innych zwierząt ma stosunek ambiwalentny. Niektóre uważa za członków rodziny, inne bez skrupułów wykorzystuje. W końcu – jak mawiał filozof i kociarz prof. Zbigniew Mikołejko – duszę na pewno mają koty i inne zwierzęta, ale już niekoniecznie wszyscy ludzie.

Dziś brodaty, barczysty mężczyzna w wojskowej kurtce stoi na małej polance. Jest ciemno, chmury przesłaniają księżyc. Werner Freund bierze głęboki oddech. Odchyla głowę i przymyka oczy. – Auuuuu… Z wysuniętych ust wydobywa się wysoki, przenikliwy dźwięk. Niesie się daleko w nocnej ciszy. Odbija od drzew. – Auuu… Milknie i czeka. Gdzieś z głębi lasu dochodzi odzew. Nie, wycie to zbytnie uproszczenie. To kakofonia dźwięków: śpiew, czasami chichot, łkanie, skowyt. Werner dołącza. Echo potęguje dźwięki, zwielokrotnia, jakby to dziesiątki wilków otaczały Freunda. – Aha, wilki wyją z Wernerem – dla mieszkającej w miasteczku, kilka kilometrów dalej pani Schmitt to najzwyczajniejsze zjawisko w świecie. – My tu, w Merzig, tak mamy – dodaje, niby obojętnie, ale z dumą 60-latka, która wynajmuje turystom kwatery.

Merzig to Stadt der Wölfe, miasto wilków. Przydomek dla 30-tys. miasta w najmniejszym landzie Niemiec, ­Saarze, wymyślili kilkanaście lat temu radni Merzig jako reklamę. Wilkom miasto zawdzięcza wiele. Kiedyś Saarland żył z górnictwa i hutnictwa. Potem kopalnie i huty padły, a Saara stała się jednym z najbiedniejszych landów.

Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Maksimum treści, minimum reklam

Czytaj wszystkie teksty z „Polityki” i wydań specjalnych oraz dziel się dostępem z bliskimi!

Kup dostęp
Reklama
Być eko
Miłość!
Czym jest dziś rodzina
Jak przetrwać jesień

Cyfrowe wydania specjalne to wybór najlepszych tekstów dziennikarzy "Polityki" na ważne tematy, którym przyglądamy się pod różnym kątem. Dostępne są dla subskrybentów pakietów Premium i Uniwersum.