Niesamowity jest w tej chwili widok z MSN na plac Defilad. Przypomina to rozbebeszone jelita podczas skomplikowanej operacji gastrologicznej. Nasze miasto nigdy nie było „Wenecją Północy”.
Z której perspektywy prezentuje się najlepiej? Myślałam o tym, idąc obejrzeć nowy budynek Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Wernisaży i oficjalnych otwarć unikam jak jaj z salmonellą. Trudno podziwiać proporcje architektoniczne, gdy ktoś rzuca się na mnie, udając radość, a tak naprawdę chce załatwić interes. Dlatego do MSN poszłam w czasie przerwy obiadowej w zwykłą środę. Podejścia zaplanowałam trzy: od zachodu pieszo, od wschodu najazd tramwajem oraz z roweru miejskiego – ścieżką od Ogrodu Saskiego.
Polityka
46.2024
(3489) z dnia 05.11.2024;
Felietony;
s. 90