Społeczeństwo

Historia to pieśń o uniewinnieniu. Rządzi nami strach, że nie okażemy się czyści

11 minut czytania
Dodaj do schowka
Usuń ze schowka
Wyślij emailem
Parametry czytania
Drukuj
Premier Mateusz Morawiecki w dwóch nieistniejących wsiach będących miejscami zbrodni wołyńskiej. Ukraina, 7 lipca 2023 r. Premier Mateusz Morawiecki w dwóch nieistniejących wsiach będących miejscami zbrodni wołyńskiej. Ukraina, 7 lipca 2023 r. Krystian Maj / Kancelaria Prezesa RM
Traktujemy siebie albo jako nieskalaną moralnie ofiarę, albo jako nieskalanego moralnie zwycięzcę, w słusznej sprawie oczywiście. Rozmowa z pisarzem Michałem Cichym o sacrum w historii i o tym, dlaczego Polacy chcą czuć się niewinni.

JAKUB HALCEWICZ: Jesienna chandra bierze się u nas nie tylko z pogody. Z końcem lata przychodzi wspomnienie klęski powstania warszawskiego, potem wspominamy zmarłych i świętych, w końcu odzyskanie niepodległości, czego obchody wieńczy ponury marsz narodowców. Dołujący czas?
MICHAŁ CICHY: Koniec jesieni to zapach zbutwiałych liści, gołe gałęzie drzew i wczesny zmierzch. Listopad jest najbardziej depresyjnym miesiącem w roku. Szare jak szmata do podłogi deszczowe niebo nie przepuszcza światła. Nie jest to nastrój skłaniający do świętowania.

Amerykanie i Francuzi mają szczęście, że mają swoje święta narodowe w lipcu. Myślę, że czerwiec byłby tak samo dobry. A dla mojego rocznika 1967 doświadczeniem pokoleniowym był 4 czerwca 1989 r. Moja definicja przeżycia pokoleniowego jest taka, że jest to ważne wydarzenie historyczne, które dzieje się wtedy, kiedy masz 22 lata. W tym samym momencie swojego życia pokolenie Kolumbów przeżyło powstanie warszawskie, a pokolenie „komandosów” Marzec ’68.

  • Michał Cichy
  • polityka historyczna
  • święto niepodległości
  • Oferta powitalna

    4 zł za tydzień
    przez miesiąc rok

    Płatność 16 zł co 4 tygodnie przez pierwszy rok.
    Później 24 zł co 4 tygodnie.

    Kup dostęp
    Rezygnujesz, kiedy chcesz
    Oferta dla nowych subskrybentów
    Zobacz inne oferty
    Reklama