Witamy Pawła Szopę chlebem i solą. Zacznie sypać? Morawiecki i PiS mogą się przeliczyć
Paweł Szopa, właściciel słynnej marki i sklepów z „odzieżą patriotyczną” Red is Bad, z pewnością liczył na parasol ochronny swych jakże możnych przyjaciół. Wszak wychwalali go pod niebiosa i fraternizowali się z nim sami Najważniejsi, z Mateuszem Morawieckim i Andrzejem Dudą na czele. Obaj paradowali w jego arcypolskiej garderobie.
A jednak panowie okazali się, mówiąc językiem półświatka, za krótcy. Bo co dziś może poradzić były premier lub aktualny wciąż prezydent na tych wstrętnych „bodnarowców”?
No i tak się stało, że pan Szopa, jeszcze niedawno bawiący na wywczasach na gorącej Dominikanie, znalazł się w tamtejszym areszcie, a w środę wieczorem wylądował w Warszawie, gdzie przywitała go delegacja smutnych panów z CBA. Z Warszawy uda się zaraz w dalszą podróż, mianowicie na Śląsk, gdzie odwiedzi areszt oddziału Prokuratury Krajowej w Katowicach. Ma już bowiem zasądzone 30 dni aresztu i trzy zarzuty. Jest w nich mowa o „grupie przestępczej” i tym, co nazywamy potocznie praniem brudnych pieniędzy. Gdzie są te pieniądze? Z pewnością prokurator będzie usilnie o to dopytywał.