Bycie kimś, o kim wiadomo, kto to nie jest, ociepla wizerunek Nawrockiego, dodaje mu wiarygodności i może zapewnić przewagę nad konkurentem z PO. Uważam, że PiS pilnie potrzebował kandydata, który nikogo nie przypomina.
O wiele ważniejsze od tego, kim dr Karol Nawrocki, kandydat PiS na prezydenta, jest, jest to, kim nie jest. Czytam, że nie jest on np. nikim więcej niż skromnym i obdarzonym genem polskości historykiem. Ponadto nie jest członkiem żadnej partii ani w ogóle politykiem, który kogokolwiek reprezentuje. Nie jest też ani „nowym Dudą”, ani „polskim Trumpem”, co akurat uważam za słuszne, bo po ogłoszeniu jakiś czas temu, że polskim Trumpem jest poseł Czarnek, zdezorientowani wyborcy PiS mogliby uznać, że w kraju jest o jednego Trumpa za dużo, i zacząć się kłócić, który jest bardziej polski.
Polityka
50.2024
(3493) z dnia 03.12.2024;
Felietony;
s. 100