W polityce nie spełniły się żadne optymistyczne rachuby: PiS ma stałe i wysokie poparcie, Andrzej Duda poszedł na totalną wojnę z rządem; polaryzacja trzyma się mocno. W sumie mieliśmy nużący, choć bezwstrząsowy rok. Teraz jednak, w te święta, warto nabrać głęboko powietrza, bo znowu będzie się działo, i to od razu, od pierwszych tygodni.
Poprzednie święta były bardzo polityczne: przypadły tuż po powołaniu rządu Donalda Tuska, kiedy wciąż jeszcze byliśmy pod wrażeniem „cudu 15 października”. Cudem była rekordowa frekwencja wyborcza; wielka fala społecznego oburzenia, która wyrwała PiS-owi władzę. Liczyliśmy wtedy na przełom: wyraźny spadek poparcia dla PiS; rzeczową kohabitację prezydenta z premierem, na co wskazywały pierwsze przyjazne gesty z obu stron, a nawet na pewne złagodzenie politycznych podziałów i obyczajów. Ale w 2024 r. cudów już nie było.
Polityka
52/53.2024
(3495) z dnia 17.12.2024;
Przypisy;
s. 4