Film nosi tytuł „W pokoju obok” i podejmuje ważny temat eutanazji. A raczej braku prawa do niej w przytłaczającej większości państw na świecie. Temat nie tylko ważny, ale i trudny, chciałoby się powiedzieć, jednak w filmie słynnego Hiszpana nie ma nic trudnego. Wszystko w nim jest gustowne, kolorowe i czyste, nawet ból. Rak i śmierć to zaledwie słowa, nieunurzane w znoju ciała abstrakcje. Grana przez Tildę Swinton Martha podobno (tak mówi) ma nowotwór szyjki macicy w trzecim stadium, co w tzw. pierwszym świecie brzmi zaskakująco i rodzi wiele pytań o nią samą i jej życie, ale reżyser na nie nie odpowie. Można odnieść wrażenie, że dla niego Martha mogłaby mieć równie dobrze raka trzustki albo płuca i nie wpłynęłoby to znacząco na sposób jej portretowania. Bardzo konkretne spustoszenie, jakie choroba i leczenie czynią w ciele żywej osoby, pozostaje w całości poza kadrem – uogólnione, odsunięte na bezpieczną odległość. Podobnie jak samo umieranie, cielesny horror agonii, będący wszak kluczowym argumentem w walce o prawo do eutanazji, a który tutaj jest niewidzialny i nieodczuwalny.