Zawsze czułem się wolny
Zygmunt Krauze dla „Polityki”: Zawsze czułem się wolny. Kompozytorzy trochę się siebie wstydzą
DOROTA SZWARCMAN: – Ostatnio w odstępie 10 dni miał pan prawykonania dwóch oper: „Bona Sforza” w Operze Krakowskiej i „Ślub” w poznańskim Teatrze Wielkim. Imponujące. Czy pisane były też tak blisko siebie?
ZYGMUNT KRAUZE: – Tak, jedna za drugą. Mam już w dorobku 10 oper, wszystkie po 90–100 min lub więcej, na orkiestrę, chór, solistów. Tylko „Gwiazda” była z początku kameralna, ale potem zrobiłem wersję symfoniczną, którą wystawiono we Wrocławiu w 1994 r. Śpiewała Jolanta Żmurko, a jej córka Aleksandra Kurzak wzięła udział w filmowej wersji opery. Myślę, że bycie kompozytorem oper zawdzięczam prawie 10-letniemu pobytowi w Paryżu i współpracy z wybitnym reżyserem Jorgem Lavellim. Pisałem muzykę do Comédie-Française, do Théâtre National de la Colline, robiliśmy projekty w Lyonie, Madrycie, Barcelonie, i w Paryżu oczywiście. Przesiedziałem na próbach setki godzin, patrząc, jak powstaje spektakl teatralny. To mnie nauczyło budować formę operową jako dramat, w którym postaci rzeczywiście mają coś do powiedzenia i przeżycia, każde słowo i zdanie ma w muzyce emocjonalny wyraz.