Bombardowanie miłością
Bombardowanie miłością. Jak nie pomylić czułych gestów z uczuciową manipulacją
„Poznaliśmy się na Tinderze, przez dwa tygodnie zalewał mnie uczuciami i nagle przepadł bez wieści” – wyznania tego rodzaju często ukazują się w sieci. Z czym tu mamy do czynienia? To może być love bombing. Osobom spragnionym więzi i bliskości trudno przed nim postawić granicę. Kiedy zjawisko staje się problemem?
Pracując jako psychoterapeutka, obserwuję zwykle podobny schemat. Osoba – zazwyczaj kobieta – zmaga się z obniżonym poczuciem własnej wartości, depresją lub lękiem, co czyni ją podatną emocjonalnie. Czuje się samotna, brakuje jej bliskości. Nie była w stabilnym związku od lat lub w ogóle nie ma takiego doświadczenia. Poznaje kogoś, zazwyczaj mężczyznę (choć love bombing nie ma przypisanych ról płciowych, to najczęściej przybiera formułę zgodną z patriarchalnym systemem). Relacja rozwija się intensywnie – częste spotkania pełne czułości, komplementów, podarunków szybko przeradzają się w związek. Po kilku tygodniach pada deklaracja miłości – oficjalnie stają się parą.