Powszechna ostatnio moda na korzystanie z bidonów i termosów wydała z siebie potwora.
Wracamy do używania pudełek na drugie śniadanie, termosów, lecz przede wszystkim oszaleliśmy na punkcie bidonów. Rynek zareagował błyskawicznie: kolekcje butelek do stylowego nawadniania się wypuściły nawet niektóre domy mody, jak Prada, Dior, Givenchy czy Gucci. Prawdziwą karierę robi wylansowany na TikToku kubek termiczny Stanley. Ta amerykańska firma o ponadstuletniej tradycji, producent gadżetów turystycznych i kempingowych, dostała sprzedażowego kopa po zatrudnieniu na stanowisku dyrektora Terence’a Reilly’ego, odpowiedzialnego wcześniej za inny spektakularny sukces – wypromowanie crocsów, czyli piankowego obuwia. Porządny metalowy kubek termiczny, który długo trzyma temperaturę i starczy na lata? Z pozoru nie brzmi to jak coś, co chciałyby mieć przyzwyczajone do fast fashion dzieciaki. I rzeczywiście, nie tym kierują się stanleyomaniaczki. To czysty flex – rzecz, którą się chwalisz. Nie musisz jej wcale używać. „Nastolatki fleksują się na stanleya, tak jak wcześniej fleksowały się na pluszaki z wielkimi brokatowymi oczkami” – wyjaśnia Casey Lewis, analityczka młodzieżowych trendów konsumenckich, cytowana przez „Business Insider”.
Zamieszanie wywołały jednak nie nastolatki, ale starsze o dwa pokolenia influencerki z Salt Lake City, założycielki bloga o tematyce zakupowej The Buy Guide. W porozumieniu z dyrektorem marki (z którym wynegocjowały zysk od sprzedaży) „zrecenzowały” gigantycznych rozmiarów bidon Stanley Quencher jako niezwykle praktyczny, poręczny i pojemny. Uwierzyły w to nauczycielki i pielęgniarki, które zaczęły go zabierać do pracy. A ich dziesięcioletnie córki – do szkoły. Aż fenomen międzypokoleniowej popularności stanleya na początku tego roku zaczęły opisywać najpoważniejsze amerykańskie media – od „The Atlantic” i „New Yorkera” po „Time” i „New York Times”.
Polityka
32.2024
(3475) z dnia 30.07.2024;
Ludzie i Style;
s. 94
Oryginalny tytuł tekstu: "Kubek dla próżnych"