Wyczesane maty
Robią wyczesane maty... z psiej sierści. „Pomyśleć, że kiedyś to wszystko marnowałam”
20 sierpnia 2024
3 minuty czytania
Wyrzucanie włosów i psiej sierści to marnotrawstwo. Zwłaszcza że mogą posłużyć do oczyszczania wód.
W domu Marzeny i Nessi nie marnuje się ani włosów, ani sierści. W ich domu ratuje się za ich pomocą Bałtyk. Marzena, lat 32, nie ukrywa, że to Nessi, lat 4, ma większy wkład w ratowanie. Nessi jest bowiem samojedem z bujną białą sierścią, którą trzeba wyczesywać co dwa dni. – W okresach linienia wyciągam z niej codziennie tyle sierści, że można by z niej ulepić drugiego psa – mówi Marzena. Po czym dodaje z pewnym żalem: – Pomyśleć, że kiedyś wszystko to marnowałam. Teraz pakuję w kartony jej sierść i moje włosy i wysyłam do fundacji, ku pomocy matce naturze.
Polityka
35.2024
(3478) z dnia 20.08.2024;
Ludzie i Style;
s. 94
Oryginalny tytuł tekstu: "Wyczesane maty"