Ludzie i style

Gorzkie złoto

Gorzkie złoto. Jedno z najcenniejszych win świata powstaje z… rodzynek

3 minuty czytania
Dodaj do schowka
Usuń ze schowka
Wyślij emailem
Parametry czytania
Drukuj
Winogrona na Amarone Winogrona na Amarone Getty Images
Dzięki kilku chudszym latom Amarone wróciło na należne sobie miejsce: superintensywnego wina o fascynujących smakach, po które sięga się jednak z respektem.

Jeśli macie już serdecznie dość polskiego stycznia, to jeszcze nic nie widzieliście. Pojedźcie do Werony w listopadzie. Niebo przez cały miesiąc zasnute jest grubą warstwą ołowianych chmur, buty grzęzną w błocie, w oczy zacina kapuśniaczek (średnie opady są dwa razy większe niż w Warszawie). Nic, tylko zaszyć się przy kominku z kieliszkiem czerwonego wina.

Werona ma takie wino: gęste, pachnące, z rozgrzewającym alkoholem – nazywa się Amarone. Sęk w tym, że w listopadzie jest jeszcze… niegotowe. Gdy winiarze na całym świecie odpoczywają po trudach minionego rocznika, ci z Valpolicelli, rejonu winiarskiego rozpościerającego się na północ od historycznej Werony, mają przed sobą jeszcze dwa miesiące pracy. Winogrona na Amarone suszy się bowiem w specjalnych magazynach i dopiero gdy podeschną na rodzynki, można je wytłoczyć. Minimalny okres podsuszania na bambusowych stelażach – zwanego appassimento – wynosi 90 dni, ale żaden szanujący się winiarz nie wytłoczy gron przed świętem Trzech Króli.

Uroki morenowych wzgórz nad Weroną, z widokiem na jezioro Garda, skąd nadciąga tak przyjemna w lecie chłodna bryza, odkryli już starożytni Rzymianie. I to oni rozwinęli wzdłuż biegnących z północy, z Alp, na południe dolin Valpolicelli tarasowe uprawy winorośli. To zapewne też Rzymianie zasadzili odmianę corvina, idealnie dostosowaną do miejscowych warunków, dającą leciutkie, mocno kwasowe, łatwe w piciu wina o charakterystycznym bukiecie czereśni, wiosennych kwiatów i migdałów.

Problemem corviny jest jednak jej ogromna plenność, zwłaszcza gdy winorośl prowadzi się na pergolach. Wina mają więc niską zawartość alkoholu – często ledwie 12 proc., a dawniej 9–10 proc., przez co łatwo się psuły. Dlatego nasi drodzy Rzymianie wpadli na pomysł krótkiego podsuszania gron, by skoncentrować w nich cukier, a tym samym alkohol w skończonym winie.

Polityka 3.2025 (3498) z dnia 14.01.2025; Ludzie i Style; s. 105
Oryginalny tytuł tekstu: "Gorzkie złoto"

Oferta powitalna

4 zł za tydzień
przez miesiąc rok

Płatność 16 zł co 4 tygodnie przez pierwszy rok.
Później 24 zł co 4 tygodnie.

Kup dostęp
Rezygnujesz, kiedy chcesz
Oferta dla nowych subskrybentów
Zobacz inne oferty
Reklama