Społeczeństwo

W proch obracanie

I leżę sobie pod brzózką… Jak dziś chowamy bliskich, ile trzeba płacić, czym straszą nowe cmentarze

10 minut czytania
Dodaj do schowka
Usuń ze schowka
Wyślij emailem
Parametry czytania
Drukuj
Cmentarz leśny Lütetsburg w Niemczech 2 Cmentarz leśny Lütetsburg w Niemczech Juergen Wackenhut / Shutterstock
Lasy pamięci to wciąż jeszcze funeralna nowinka. Dla jednych wyrażająca ekologiczne myślenie, a innym dająca możliwość racjonalnego sfinansowania pochówku. Dla socjologów zaś to realizacja pierwotnej potrzeby ludzkiej.
Cmentarz Rogues Blanques Papid w Barcelonie wprowadził nawet biodegradowalne urny.materiały prasowe Cmentarz Rogues Blanques Papid w Barcelonie wprowadził nawet biodegradowalne urny.

W Polsce lasów pamięci, czyli ekologicznych mogił zbiorowych, jest zaledwie kilka. W Poznaniu dwa, w Łodzi jeden, w Krakowie na Podgórkach Tynieckich otwarto Drzewa Pamięci – pierwsze w kraju indywidualne ekologiczne kwatery. W Warszawie jest gotowość do ekopochówków, ale zgodnie z zasadą – jak będzie popyt, to będzie podaż; jak na razie nikt o możliwość pogrzebu w lesie pamięci w stolicy nie pytał. W Gdańsku projekt stworzenia takiego miejsca na cmentarzu pojawił się w budżecie obywatelskim, a we Wrocławiu starania o wygospodarowanie takiego terenu na nowej (choć czynnej już prawie 30 lat) nekropolii rozpoczęło lokalne stowarzyszenie Zmieniaj Zakrzów. Daleko nam do pomysłów z zachodniej Europy, gdzie na cmentarzu Parc de Roques Blanques Papiol w Barcelonie nie tylko ciała grzebie się w biodegradowalnych trumnach, ale i prochy w biodegradowalnych urnach.

– Cały cmentarz zajmuje powierzchnię ok. 50 ha i bardziej przypomina las niż klasyczną nekropolię. Jest na przykład wydzielona część, gdzie są… ule. Wiosną i latem przychodzą tu wycieczki dzieci z przedszkoli. Uczą się o pszczołach, ale przede wszystkim dowiadują się, czym jest cmentarz. Miód zbierany tu przez pszczoły trafia do przedszkolnych stołówek, a z wosku robione są świece. Dochód z ich sprzedaży zasila budżet nekropolii – mówi Marek Cichewicz z Grupy Klepsydra, zarządzającej w Polsce kilkoma cmentarzami, w tym Podgórkami Tynieckimi. Zastosowano tam wręcz modelowe ekologiczne rozwiązania, bo nie ma mowy, by zmarłego chować (czy kremować jego ciało) w ubraniach ze sztucznych tkanin, butach z tworzywa, w trumnie nasyconej lakierami czy urnie z plastiku, marmuru lub metalu, do tego w otoczeniu plastikowych zniczy i sztucznych kwiatów. Wszystko jest biodegradowalne i nie obciąża środowiska – jeśli więc urna, to z tektury, grzybów czy wikliny, z prochami w lnianym woreczku w środku…

I leżę sobie pod brzózką…

W RuheForst Deister niedaleko Hanoweru w miejscu złożenia biodegradowalnej urny bliscy mogą zasadzić drzewo, krzew lub postawić kamień.

Polityka 45.2024 (3488) z dnia 29.10.2024; Społeczeństwo; s. 26
Oryginalny tytuł tekstu: "W proch obracanie"

Oferta powitalna

4 zł za tydzień
przez miesiąc rok

Płatność 16 zł co 4 tygodnie przez pierwszy rok.
Później 24 zł co 4 tygodnie.

Kup dostęp
Rezygnujesz, kiedy chcesz
Oferta dla nowych subskrybentów
Zobacz inne oferty
Reklama