Lasy pamięci to wciąż jeszcze funeralna nowinka. Dla jednych wyrażająca ekologiczne myślenie, a innym dająca możliwość racjonalnego sfinansowania pochówku. Dla socjologów zaś to realizacja pierwotnej potrzeby ludzkiej.
W Polsce lasów pamięci, czyli ekologicznych mogił zbiorowych, jest zaledwie kilka. W Poznaniu dwa, w Łodzi jeden, w Krakowie na Podgórkach Tynieckich otwarto Drzewa Pamięci – pierwsze w kraju indywidualne ekologiczne kwatery. W Warszawie jest gotowość do ekopochówków, ale zgodnie z zasadą – jak będzie popyt, to będzie podaż; jak na razie nikt o możliwość pogrzebu w lesie pamięci w stolicy nie pytał. W Gdańsku projekt stworzenia takiego miejsca na cmentarzu pojawił się w budżecie obywatelskim, a we Wrocławiu starania o wygospodarowanie takiego terenu na nowej (choć czynnej już prawie 30 lat) nekropolii rozpoczęło lokalne stowarzyszenie Zmieniaj Zakrzów. Daleko nam do pomysłów z zachodniej Europy, gdzie na cmentarzu Parc de Roques Blanques Papiol w Barcelonie nie tylko ciała grzebie się w biodegradowalnych trumnach, ale i prochy w biodegradowalnych urnach.
– Cały cmentarz zajmuje powierzchnię ok. 50 ha i bardziej przypomina las niż klasyczną nekropolię. Jest na przykład wydzielona część, gdzie są… ule. Wiosną i latem przychodzą tu wycieczki dzieci z przedszkoli. Uczą się o pszczołach, ale przede wszystkim dowiadują się, czym jest cmentarz. Miód zbierany tu przez pszczoły trafia do przedszkolnych stołówek, a z wosku robione są świece. Dochód z ich sprzedaży zasila budżet nekropolii – mówi Marek Cichewicz z Grupy Klepsydra, zarządzającej w Polsce kilkoma cmentarzami, w tym Podgórkami Tynieckimi. Zastosowano tam wręcz modelowe ekologiczne rozwiązania, bo nie ma mowy, by zmarłego chować (czy kremować jego ciało) w ubraniach ze sztucznych tkanin, butach z tworzywa, w trumnie nasyconej lakierami czy urnie z plastiku, marmuru lub metalu, do tego w otoczeniu plastikowych zniczy i sztucznych kwiatów. Wszystko jest biodegradowalne i nie obciąża środowiska – jeśli więc urna, to z tektury, grzybów czy wikliny, z prochami w lnianym woreczku w środku…
I leżę sobie pod brzózką…
W RuheForst Deister niedaleko Hanoweru w miejscu złożenia biodegradowalnej urny bliscy mogą zasadzić drzewo, krzew lub postawić kamień.
Polityka
45.2024
(3488) z dnia 29.10.2024;
Społeczeństwo;
s. 26
Oryginalny tytuł tekstu: "W proch obracanie"