Stan zamieszania
Stan zamieszania. Co dalej z prezydentem Korei Południowej
Była to de facto próba zamachu stanu. Pod pretekstem „wykorzenienia sił północnokoreańskich” Yoon chciał zawiesić prawa i wolności oraz wprowadzić administrację wojskowych, by osłabić opozycyjne względem niego Zgromadzenie Narodowe. Dotychczasowa kohabitacja konserwatysty o odruchach byłego prokuratora generalnego z bardziej postępowym, pilnującym demokratycznych reguł parlamentem szła jak po grudzie. A prezydent do już bardzo szerokich konstytucyjnych kompetencji zamierzał dopisać sobie kolejne.
Pierwsze głosowanie wniosku o impeachment przetrwał dzięki macierzystemu ugrupowaniu, które zerwało kworum. Yoon jedynie przeprosił za „niepokoje i niedogodności”. Zadeklarował, że nie będzie się angażować w politykę krajową i zagraniczną, wcześniej ustąpi z urzędu (zostały mu jeszcze ponad dwa lata), a jego obowiązki przejmie premier Han Duck-soo, mianowany skądinąd przez prezydenta i wywodzący się z prezydenckiej Partii Władzy Ludowej. Mająca większość w parlamencie Partia Demokratyczna uważa, że to kontynuacja zamachu. Tym bardziej że Yoon nadal stoi na czele armii.