Nie ma czym oddychać
„Wybory”. Białorusini znów wezmą udział w spektaklu. Młodzi mają dość, opozycjoniści siedzą
Gdy byłam mała, tata mi opowiadał, że kiedy on sam jako dziecko prosił dziadka, żeby podzielił się wspomnieniami o wojnie, ten zawsze odmawiał lub zmieniał temat. Wtedy nie rozumiałam dlaczego. Dziś myślę, że raczej nie chciałabym tłumaczyć nowemu pokoleniu tego, co przeszło moje, urodzone w latach 90. Choćby dlatego, że odtworzenie tego w pamięci byłoby dla mnie zbyt bolesne.
W zeszłym roku minęło 30 lat, odkąd Aleksandr Łukaszenka rządzi Białorusią. 26 stycznia, będzie ubiegał się o siódmą kadencję. W przypadku nowych protestów grozi już całkowitym odcięciem internetu. Wśród wyborczych konkurentów ma tylko polityczne wydmuszki, niemających szans na wygraną figurantów, z których dwóch wycofało się z wyborów prezydenckich, aby – tu dosłowny cytat – „nie dopuścić do dwuznacznych myśli” (o głosowaniu na urzędującego przywódcę lub alternatywnego kandydata – przyp. red.). Ostatecznie na karcie do głosowania znajdzie się pięć osób.