Białorusini w Polsce walczą z Łukaszenką książkami. „Język to deklaracja polityczna”
Gutenberg Publisher? – powtarza pytanie Andrej. – Nazwa jest z jednej strony żartem, a z drugiej wbiciem szpilki. Pierwszym białoruskim drukarzem był Franciszek Skaryna. Jego imię przyjęło białoruskie wydawnictwo działające w Londynie. My jednak chcieliśmy pokazać, że idziemy dalej, ku Europie. Mówimy o sobie „Europejskie białoruskie wydawnictwo”. Dlatego wybraliśmy Johannesa Gutenberga.
Siedzimy przy dużym drewnianym stole w przestronnym, jasnym pomieszczeniu kamienicy na ul. Łobzowskiej w Krakowie. Wokół są kawiarnie, za rogiem Planty, stare miasto i kamienica też jest stara. Nachman Kopald zaprojektował ją w 1907 r. Było to więc na 11 lat przed tym, jak ogłoszono Białoruską Republikę Ludową, czyli pierwsze w historii formalnie niepodległe białoruskie państwo, co jednak niewiele dało. Było to też na 84 lata przed tym, jak Białoruś znowu ogłosiła niepodległość i tym razem skutecznie. Przynajmniej na chwilę. Trzy lata później do władzy dorwał się Aleksander Łukaszenka.
Czytaj też: W Kalifornii śpiewają po rosyjsku. Jak białoruski zespół Molchat Doma podbił świat