Kultura

Białorusini w Polsce walczą z Łukaszenką książkami. „Język to deklaracja polityczna”

11 minut czytania
Dodaj do schowka
Usuń ze schowka
Wyślij emailem
Parametry czytania
Drukuj
Walentyna Andrejewa i Andrej Bondarenka, wydanictwo Gutenberg Publisher Walentyna Andrejewa i Andrej Bondarenka, wydanictwo Gutenberg Publisher mat. pr. / mat. pr.
Język białoruski od lat jest tępiony – mówi Walentyna Andrejewa, która wraz z Andrejem Bondarenką prowadzi w Krakowie wydawnictwo Gutenberg Publisher. O wolność i niezależność Białorusi walczą, wydając książki w ojczystym języku.

Gutenberg Publisher? – powtarza pytanie Andrej. – Nazwa jest z jednej strony żartem, a z drugiej wbiciem szpilki. Pierwszym białoruskim drukarzem był Franciszek Skaryna. Jego imię przyjęło białoruskie wydawnictwo działające w Londynie. My jednak chcieliśmy pokazać, że idziemy dalej, ku Europie. Mówimy o sobie „Europejskie białoruskie wydawnictwo”. Dlatego wybraliśmy Johannesa Gutenberga.

Siedzimy przy dużym drewnianym stole w przestronnym, jasnym pomieszczeniu kamienicy na ul. Łobzowskiej w Krakowie. Wokół są kawiarnie, za rogiem Planty, stare miasto i kamienica też jest stara. Nachman Kopald zaprojektował ją w 1907 r. Było to więc na 11 lat przed tym, jak ogłoszono Białoruską Republikę Ludową, czyli pierwsze w historii formalnie niepodległe białoruskie państwo, co jednak niewiele dało. Było to też na 84 lata przed tym, jak Białoruś znowu ogłosiła niepodległość i tym razem skutecznie. Przynajmniej na chwilę. Trzy lata później do władzy dorwał się Aleksander Łukaszenka.

Czytaj też: W Kalifornii śpiewają po rosyjsku. Jak białoruski zespół Molchat Doma podbił świat

Hołd dla wolnych ludzi

W 2020 r., czyli w 113 lat po tym, jak Kopald zaprojektował kamienicę na Łobzowskiej, Łukaszenka sfałszował wybory. Białoruś wybuchła protestami, władza odpowiedziała aresztowaniami i represjami, ludzie musieli uciekać.

Nie wyjechaliśmy od razu, ponieważ cały czas mieliśmy nadzieję, że jednak coś zmieni się na lepsze – wyjaśnia Walentyna. – Nie zmieniło, więc wraz z nasileniem represji zdecydowaliśmy o wyjeździe – dodaje Andrej.

Oferta powitalna

4 zł za tydzień
przez miesiąc rok

Płatność 16 zł co 4 tygodnie przez pierwszy rok.
Później 24 zł co 4 tygodnie.

Kup dostęp
Rezygnujesz, kiedy chcesz
Oferta dla nowych subskrybentów
Zobacz inne oferty
Reklama