Kuratorzy własnych domów
Kuratorzy własnych domów. Mamy nową modę: na „zwyczajne mieszkanie”
Dopiero dekadę temu, wraz z otwarciem wystawy polskiego wzornictwa w Muzeum Narodowym w Warszawie, doczekaliśmy się powszechnego uznania dla rodzimego dizajnu powojennego, późnych lat 50. i 60. – czyli lekkich mebli, ceramiki i porcelany o graficznych liniach i wyrazistej kolorystyce. Moda rozlała się szeroko, a osoby, które dotąd snobowały się na ten segment kultury – szczyciły się tym, że potrafią jako nieliczne dostrzec piękno w przedmiotach pochowanych w etażerkach i na strychach – przeżyły trudny moment.
Co dziś mogłoby im przywrócić tamto utracone poczucie osobności, wyjątkowości, wtajemniczenia? Jak zdystansować rywali w wyścigu po oryginalność? Weronika Roś, organizatorka aukcji dizajnu w Desie i autorka wystaw mających zaznajamiać nabywców z tym, co warte inwestowania niezależnie od tego, jak zawieją trendy, mówi o pogłębiającym się zainteresowaniu kupców i kolekcjonerów tzw. dizajnem ze świata. Jak zauważa, tej grupy już nie zadowoli to, co opatrzone.