Zboże już się rozsypało
Huśtawka polsko-ukraińska: te relacje już mocno siadły. „Ukradną nam pracę, potem mężów”
Pociąg z Kijowa do Warszawy ma przystanek w Chełmie. Ukraińskie dziewczyny w sąsiednim przedziale proszą obytą z Polską koleżankę o rady, jak ułożyć sobie życie w nowym miejscu: – A więc musicie być przygotowane, bo nawet jak będzie dobrze, znajdziecie pracę, mieszkanie, to i tak pojawią się pretensje i pytania. Jakie? Na pewno dziewczyny zostaną zapytane o rzeź wołyńską. Jak mówi Myrosława Keryk, socjolożka, specjalistka od ukraińskich migracji i szefowa Domu Ukraińskiego w Warszawie, z tą kwestią zmierzy się niemal każdy przybysz z Ukrainy: – Także ci ze wschodniej części kraju, których przodkowie w szeregach Armii Radzieckiej walczyli z UPA.
Keryk, która mieszka w Polsce od 22 lat, zauważa, że życie Ukraińców tutaj przypomina huśtawkę. Od fascynacji i serdeczności (było tak np. w czasach dwóch rewolucji: pomarańczowej i godności) do nieufności i oskarżeń (te najczęściej nasilają się w czasie kampanii wyborczych).