Cztery bardzo długie sekundy
Katarzyna Niewiadoma dla „Polityki”: Jestem góralką. Na rowerze, z urodzenia, z charakteru
JULIUSZ ĆWIELUCH: – Czy możemy policzyć do czterech?
KATARZYNA NIEWIADOMA: – Raz, dwa, trzy, cztery.
Cztery sekundy to bardzo mało.
Dla mnie to są jednak wielkie cztery sekundy. Sekundy, które pozwoliły mi wygrać najważniejszy wyścig kolarski na świecie.
W polskim sporcie najbardziej frustrują mnie zwycięstwa stracone w ostatnich sekundach. Tym bardziej doceniam to zdobyte w ostatnich sekundach.
To było najgorsze doświadczenie na rowerze w moim życiu. Jeszcze nigdy tak nie cierpiałam, jeszcze nigdy zwycięstwo tyle mnie nie kosztowało. Mówi się, że nie ma kolarstwa bez cierpienia, i to prawda. Ale to było wyjątkowe. Każda dziewczyna, która ukończyła ten wyścig, płakała – ze szczęścia i z bólu.
Czym się wygrywa – głową czy nogami?
Charakterem. Był taki moment, że marzyłam, żeby ten ból się wreszcie skończył. Jednocześnie dawałam z siebie wszystko, żeby dojechać do mety jak najszybciej. Moja rywalka Demi Vollering walczyła bardzo ostro. Straciłam ją z oczu. Nie widziałam, czy odrobiła do mnie stratę.