Po paryskiej klęsce frustracje kibiców i komentatorów wylały się głównie na działaczy sportowych, w tym najważniejszego z nich – prezesa PKOl. Radosław Piesiewicz jawi się jako modelowy wytwór „epoki PiS” – taki Daniel Obajtek polskiego sportu.
Więc tak: gdyby Iga Świątek zdobyła na olimpiadzie złoty medal – a była naszą jedyną absolutną faworytką – w ogólnej klasyfikacji medalowej Polska awansowałaby do trzeciej dziesiątki – i może poolimpijski kac byłby mniejszy. Niestety, zajęliśmy nędzne 42. miejsce w tabeli, najgorsze w historii polskich startów w olimpiadach, czyli od poprzednich igrzysk w Paryżu sprzed równo 100 lat. I tak oto Radosław Piesiewicz stał się poniekąd ofiarą Igi Świątek, obok której kazał się portretować na reklamowych billboardach Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Po paryskiej klęsce frustracje kibiców i komentatorów wylały się głównie na działaczy sportowych, w tym najważniejszego z nich – prezesa PKOl.
Polityka
35.2024
(3478) z dnia 20.08.2024;
Przypisy;
s. 6