Społeczeństwo

Komu bije dzwonek?

Szkoła wraca, a z nią awantury i nowe problemy. To będzie wojna polsko-polska wśród dorosłych

11 minut czytania
Dodaj do schowka
Usuń ze schowka
Wyślij emailem
Parametry czytania
Drukuj
„Wielkiej, wielopłaszczyznowej reformy edukacji nie da się przygotować i uruchomić od września 2026 r. Ten, kto coś takiego zapowiada, musi nie mieć pojęcia, jak skomplikowanym systemem jest edukacja”. 2 „Wielkiej, wielopłaszczyznowej reformy edukacji nie da się przygotować i uruchomić od września 2026 r. Ten, kto coś takiego zapowiada, musi nie mieć pojęcia, jak skomplikowanym systemem jest edukacja”. Patryk Sroczyński
Rozmowa z Jarosławem Pytlakiem, dyrektorem zespołu szkół społecznych, o tym, jakie awantury czekają nas od września i dlaczego warto zlikwidować rodzicielskie fora klasowe.
Jarosław PytlakLeszek Zych/Polityka Jarosław Pytlak

JOANNA CIEŚLA: – Będzie burzliwie?
JAROSŁAW PYTLAK: – Pewnie będzie.

O co przyjdzie nam się kłócić od września?
O co się da. Politycy zadbają, żeby tematów do awantur nie zabrakło. Dobrze nadaje się edukacja patriotyczna według pomysłu wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, który zakłada odwiedzanie przez uczniów „ważnych historycznie miejsc”. Będzie grupa przeciwników, w tym ja, bo mam dość odgórnego uszczęśliwiania szkół kolejnymi pomysłami polityków. Prezes PSL doskonale wszedł w tym przypadku w buty poprzedniego ministra edukacji Przemysława Czarnka. Ja mniej rytualnie widzę kształtowanie patriotyzmu. Ale niektórych ten pomysł zachwyci, zwłaszcza jeśli pójdzie za nim finansowanie, będą i tacy, którzy machną ręką.

Napięcie już jest. Pomysł partnera z PSL jest wyraźnie nie w smak szefowej resortu edukacji Barbarze Nowackiej. Za to politycy PSL byli wyraźnie niechętni jej inicjatywom okrawania nauki religii w szkołach. Od września liczba lekcji się nie zmienia, jednak mogą być prowadzone w grupach międzyoddziałowych, jeśli chętnych dzieci będzie mało.
To akurat ułatwi organizację pracy w tych placówkach, gdzie odpływ uczniów z katechizacji jest znaczący, a takich szkół jest przecież sporo. Tam, gdzie religii uczy się dużo dzieci, niewiele się zmieni.

Episkopat się denerwuje, że będzie mniej godzin dla katechetów.
Wie pani, że w Warszawie niełatwo znaleźć katechetę? Choć sposób potraktowania tej grupy bądź co bądź nauczycieli może budzić ich rozżalenie.

A czy będą awantury wokół decyzji o obowiązkowym dołączeniu do szkół 70–80 tys. uczniów z Ukrainy?
Ta decyzja dotyczy szkół publicznych, więc przyglądam się temu z zewnątrz.

Polityka 36.2024 (3479) z dnia 27.08.2024; Społeczeństwo; s. 35
Oryginalny tytuł tekstu: "Komu bije dzwonek?"

Oferta powitalna

4 zł za tydzień
przez miesiąc rok

Płatność 16 zł co 4 tygodnie przez pierwszy rok.
Później 24 zł co 4 tygodnie.

Kup dostęp
Rezygnujesz, kiedy chcesz
Oferta dla nowych subskrybentów
Zobacz inne oferty
Reklama