916. dzień wojny. Amerykanie chcą konfliktu w wersji soft, Ukraina marzy o czym innym. Tylko po co uderzać w blok mieszkalny?
Wczorajszy atak na Ukrainę był naprawdę zmasowany. Ostatecznie doliczono się aż 127 pocisków manewrujących różnych typów i 109 dronów Shahed. Jeden z tych ostatnich wleciał w polską przestrzeń powietrzną relatywnie głęboko, bo na jakieś 30 km, ale nie wydano rozkazu jego zestrzelenia, bo ze względu na pogodę (zachmurzenie) nie można było podejść do niego, by dokonać wzrokowej identyfikacji obiektu. W czasie pokoju jest to warunek konieczny, by nie zestrzelić przypadkowo śmigłowca z pogubioną załogą, która straciła orientację geograficzną bądź też niezdyscyplinowanego pilota samolotu sportowego, który beztrosko wykonuje sobie lot bez odpowiedniego zgłoszenia do służb ruchu lotniczego. W czasie wojny nikt by się nie certolił, strzela się do wszystkiego, co nie nasze, nie trzeba podchodzić do wzrokowej identyfikacji, można wykonać atak pociskiem kierowanym radarem.