Źle się to zapowiada. To największa szkoda, jaką Trump wyrządził Ameryce i światu
Cała grupa młodych prowadzących show „SNL” („Saturday Night Live”), program telewizyjny w sieci NBC, pełen gwiazd i polityczno-obyczajowych żartów, przygotowała wieczór, w którym świetnie pokazano, jak zdecydowani krytycy Trumpa zmieniają radykalnie o nim zdanie po wyborach. Najpierw mówili, że to katastrofa, w ogóle się nie nadaje na prezydenta. Teraz zaprzeczają, by kiedykolwiek źle się o nim wyrażali, a na koniec przechodzą do pochlebstw i zachwytów. Jasne, że trzeba się ogrzać w blasku władzy, a prezydent jest rozdawcą wszelkich dóbr i łask.
Zresztą Donald Trump nie musi akurat szukać nowo nawróconych zwolenników. Zaczyna kompletować już swoją ekipę rządową, skomponowaną z zawsze wiernych i lojalnych. Trafiły też do niej osoby co najmniej niedopasowane do stanowisk, jak jeden z Kennedych, antyszczepionkowiec, na stanowisko szefa resortu zdrowia. A wywiad miałby dostać się w ręce kobiety, która w czasie kampanii powielała rosyjską propagandę na temat Ukrainy.