Życzenie śmierci
Ostrzeżenia badaczy, że sztuczna inteligencja może nas wszystkich pozabijać, spotkały się ze zrozumiałą nieufnością. Tymczasem to, w jaki sposób może do tego dojść, dawno już opisał Stanisław Lem.
Ostrzeżenia badaczy, że sztuczna inteligencja może nas wszystkich pozabijać, spotkały się ze zrozumiałą nieufnością. Tymczasem to, w jaki sposób może do tego dojść, dawno już opisał Stanisław Lem.
Niemcy przez wiele lat uwielbiali wszystkich pouczać. Ale jak pójdą na dno, pociągną za sobą całą Unię, z nami w pierwszej kolejności.
TSUE odrzuca wniosek Polski ws. Mercosur; nowe zatrzymania w śledztwie dotyczącym Collegium Humanum; rząd przyjął projekt budżetu; Wielka Brytania chce być bliżej UE; nowy numer „Polityki” już dostępny.
Czy AI w końcu przejmie władzę. Najnowsze obsesje polskiej prawicy. Sasin: obrotna i wpływowa postać w PiS. Witkoff i Kushner – niewyczerpane źródło memów i żartów. O pewnym głośnym zakładzie pogrzebowym. Mikroapartamenty, czyli o absurdach patodeweloperki. Zachęcam do lektury nowego wydania naszego tygodnika.
Zamiast o Wokulskim i Izabeli chciałbym napisać o Rzeckim. Mało kto przyzna, że się identyfikuje z tą postacią.
Cóż odpowiedzieć młodej osobie, która pyta: „Po co mi szkoła, skoro można dobrze zarabiać, robiąc tipsy / walcząc w klatce / pajacując na TikToku / tyrając na budowie”?
Im bardziej ktoś wsiąka w manosferę, tym mniejsze ma szanse na normalny związek czy pracę. Influencerzy z manosfery namawiają, by „uciec z Matriksa”, czyli rzucić szkołę i zarabiać poprzez walki MMA albo kryptowaluty. Inne porady też są samobójcze, często dosłownie.
Klucz do sukcesu prawicy jest dziś w rękach wychowanków manosfery. W Polsce też już mamy polityków docierających do nich lepiej od Kaczyńskiego. Cóż, nie zazdroszczę mu.
Z perspektywy kilkunastu lat przestałem wierzyć w takie „przypadki”, zwłaszcza związane z Rosją. No tak, wiem, co państwo teraz myślicie: „rychło w czas”. Dlatego właśnie ogłaszam to w wakacje, kiedy nikt mnie nie czyta.
Dzisiejsza Polska, ciesząca się (do niedawana) ponadpartyjnym konsensem w polityce zagranicznej, wzbudziłaby aprobatę naszych wielkich XIX-wiecznych. Nawet Żeromski, ta wieczna zrzęda, burknąłby jakieś niechętne powinszowania.
Ten komiks kończy się wyrazem nadziei, że ich dzieci „wyrwą się z tego cyklu”, traum dziedziczonych z powodu błędów poprzednich pokoleń. No cóż, my też mieliśmy takie nadzieje. Wyszło, jak wyszło. Ale trzymam kciuki!
„Zabierz dziecku smartfon” – brzmi fajnie, ale przecież coraz trudniej uniknąć konieczności wczytania kodu QR, użycia czujnika NFC czy aplikacji mObywatel w życiu codziennym.
Moja prognoza jest taka: gospodarcza katastrofa wreszcie się wydarzy i doprowadzi do niewypłacalności rosyjskiego państwa, ta zaś – do masowych buntów i dezercji. Front się rozsypie jak w ostatnich dniach pierwszej wojny światowej.
Po tej lekturze człowiek nie tylko nie czuje się zmotywowany do pracy, ale wręcz potrzebuje zwolnienia „kacowego”. Ale trzeba czytać Lema, to jest zawsze dobry pomysł.
W odróżnieniu od większości wigów nie szukam uzasadnienia wyższości demokracji nad dyktaturą w materializmie historycznym, nauce społecznej Kościoła ani fenomenologii ducha, tylko w mądrości życiowej pana Ziutka.
Grupa G7 zrodziła się z paraliżu, gdy NATO nie było w stanie się zebrać i podjąć decyzji (wówczas jako grupa G5). Kto wie, może wygłupy Trumpa też na dłuższą metę przyniosą dobre rozwiązania.
Cóż, drodzy Rosjanie, przynajmniej my was słuchamy. Gdybym 40 lat temu wiedział, jak wielką mi to będzie sprawiało przyjemność, pilniej bym się przykładał do nauki waszego języka...
Nie jesteśmy bezbronni wobec AI, choć korporacje bardzo chcą, żebyśmy tak myśleli. Dedykuję tę refleksję znajomym z Solidarności, ZNP i innych związków.
Historia Facebooka opisana w książce „Bezwzględni” to opowieść o ludziach, którzy przypadkiem weszli w posiadanie pieniędzy i władzy, ale nie byli na to gotowi.
Wciąż myślę, że jesteśmy teraz jak nasi przodkowie z początku 1939 r., nieświadomi tego, co przyniesie im wrzesień.
W serialu o Epsteinie fascynuje mnie przede wszystkim to, że główny bohater był ewidentnie kompletnym głupkiem. Pisał maile jak funkcjonalny analfabeta.
Chcemy, żeby wszystko było elektroniczne i przenośne. Jesteśmy więc skazani na najlepsze pierwiastki we wszechświecie.
Wielu prawicowych polityków dziś przyklaskuje Trumpowi, tak jak sanacja radowała się z niszczenia ładu wersalskiego. Obyśmy nie pożałowali tego tak szybko jak wtedy.
Media niestety mają nieuleczalną skłonność do przesadnego lansowania ludzi takich jak Musk. Opowieść o człowieku zawsze czyta się ciekawiej (powiedzmy szczerze: „klika się lepiej”) od prezentacji abstrakcyjnego zagadnienia.
Kiedy Hartman domaga się od lewicy, żeby ta była bardziej otwarta na potrzeby najbogatszych, domaga się, żeby ta zaprzeczyła samej swojej definicyjnej istocie.
Streszczam tekst z 1983 r., a jakbym opisywał współczesność. W 2050 będzie można ocenić trafność prognozy Lema, ale już teraz wygląda imponująco trafnie.
Wracamy na Księżyc. W 2026 r. ma polecieć pierwsza załoga, na razie bez lądowania. Co na to powie Kim Kardashian?
Elon Musk ma swoją armię wyznawców, którzy na jego rozkaz mogą zabić hejtem wskazaną ofiarę. Ale nie Wikipedię.
Nie jestem miłośnikiem duopolu PiS-antyPiS, mnie też wiele w nim drażni, ale nie zamierzam go rozbijać, bo nie dostaniemy jakiejś mitycznej „wspólnoty”, tylko inny duopol.
„Przecież klimat zawsze się zmieniał!”, twierdzi denialista. To prawda, ale z dwoma zastrzeżeniami. Po pierwsze, nigdy się nie zmieniał tak szybko.
Prezesi cyberkorpów jeszcze 10 lat temu udawali co najmniej apolitycznych, jeśli nie wręcz liberalnych i postępowych. Jeśli z drugiej kadencji Trumpa wynika jakiś pożytek, to jest on przynajmniej taki, że przestali udawać. Wyszli z szafy i założyli czapeczki MAGA.
Dziś w Polsce też mamy ośrodki władzy pochłonięte wzajemnymi złośliwościami. Gdy czytam, jak to jeden dzwonił do drugiego, ale tamten nie odebrał „i co ja mogłem”, przypomina mi się stary dobry Wańkowicz.
Pisowskim farmom trolli po raz pierwszy udało się ogłupić nie tylko wiernych wyborców Jarosława. Nagle fala skretynienia dopadła także lewe skrzydło, wliczając liderów Partii Razem.
Tom Lehrer odcinał się od kultu „człowieka sukcesu”. W żadnym kraju, w żadnym ustroju to nigdy nie była profesja wskazana dla ludzi kochających drogie samochody.
Marian Turski, tuż przed śmiercią, podczas ostatniego swego wystąpienia w Auschwitz mówił, że kiedy stajemy wobec aktów pogardy i przemocy, moralnym nakazem jest nie ustępować, „nie bać się! Nie bać się wcale”. Rekonstrukcja rządu i koalicji musi najpierw nastąpić w głowach.
Już teraz trudno się oprzeć wrażeniu, że rządzą nami Braun z Bąkiewiczem, a politycy koalicji rządzącej tańczą jakiś nieprzytomny chocholi taniec. Czeka nas chyba gnicie.
Modne są teraz książki o tym, jak to wszyscy jesteśmy potomkami chłopów pańszczyźnianych, ale przecież przede wszystkim wywodzimy się z tych, którzy przeszli przez „rzekę ognistą”.
Każdy z krajów Unii raz na jakiś czas sprawuje prezydencję. Nie każdy jednak z tej okazji wychodzi z tak obszerną ofertą kulturalną.
Jak każdy nauczyciel chemii, najbardziej lubię te chwile, gdy osoba uczniowska pyta: „A kiedy mi się ta wiedza przyda w życiu?”.
Felietony z natury rzeczy pisze się dla normików, więc naprawdę nie zawracałbym państwu głowy naszymi pogaduszkami spod e-budki z cyberpiwem, gdybym nie miał ważnego powodu.
Nie zamierzam tutaj odstawiać Krystiana Legierskiego. Nie napiszę, że Homo sapiens mnie rozczarował jako gatunek, więc głosuję na Rhinoceros unicornis.
Czapeczka MAGA stała się międzynarodowym symbolem głupoty – znakiem, że noszący ją nie rozumie, jak działają cła, dyplomacja, gospodarka, a nawet szczepionki, DNA i RNA.
Prędkość przeciętnego ślimaka to 0,05 km na godzinę, czyli ok. 400 km na rok. Rosjanie rozwijają maksymalną szybkość rzędu 60 km rocznie, czyli jakąś jedną siódmą ślimaka.
Twórców nowego serialu Netflixa „Projekt UFO” zainspirowało najsłynniejsze polskie spotkanie z przybyszami z kosmosu. Nasza narodowa historia jest jednak pod tym względem bardziej obfita.
Populistyczni politycy oskarżają elity o korupcję i obiecują „oczyszczenie bagna”. A gdy tylko sami dojdą do władzy, kradną pieniądze jeszcze bardziej bezwstydnie.
„Dojrzewanie” – w pewnym sensie nieoczekiwanie dla twórców i Netflixa – okazało się wielkim przebojem, o którym widzowie chcą dyskutować. Co odnaleźliśmy w tej opowieści?
Ze wszystkich złych wiadomości, które nadchodzą zza oceanu, szczególnie dołują mnie te o wypowiedzeniu wojny nauce przez administrację Donalda Trumpa.
Fabuła tu jest prosta, podobnie jak dialogi i motywacje bohaterów. To dobrze, bo odczuwam już pewien przesyt thrillerami, w których wszystko jest mroczne i skomplikowane.
W ZSRR zakazano uprawiania cybernetyki i używania słów takich jak „komputer”. Zwalczano też genetykę, nie wolno więc było używać słowa „gen”. Nie myślałem, że dożyję powrotu podobnych mechanizmów.