Kraj

Gdzie ugrzęzły nasze koreańskie czołgi? „Diabli wiedzą”. A miało być tak pięknie

10 minut czytania
Dodaj do schowka
Usuń ze schowka
Wyślij emailem
Parametry czytania
Drukuj
Gdy mgła propagandy opadła, żadna polska fabryka koreańskich czołgów się nie wyłoniła, bo nie mogła. W krajach zamożniejszych i lepiej przemysłowo zorganizowanych takie projekty planuje się latami, finansuje w miliardach, a gdy od pomysłu do wyjazdu pierwszej maszyny mija dekada, to już dobre tempo. Gdy mgła propagandy opadła, żadna polska fabryka koreańskich czołgów się nie wyłoniła, bo nie mogła. W krajach zamożniejszych i lepiej przemysłowo zorganizowanych takie projekty planuje się latami, finansuje w miliardach, a gdy od pomysłu do wyjazdu pierwszej maszyny mija dekada, to już dobre tempo. Piotr Skornicki / Agencja Wyborcza.pl
Pancerne potknięcie. Gdy jednego z uczestników rozmów spytałem, czy w grudniu się uda, odpisał jedynie „diabli wiedzą”. Coś się zatarło, aż po pancerzach poszły iskry. Tymczasem w kolejce po „polskie” K2 ustawiła się Rumunia i kusi, że choć tysiąca nie zamówi, to wszystko pójdzie łatwiej.

MON kończy rok z mieszanym dorobkiem. Resort właśnie ogłosił sukces, bo udało się dopiąć z Amerykanami umowę na rakiety powietrze-powietrze uzgodnioną na początku roku. Za 700 mln zł w ciągu pięciu lat dostanie 232 pociski do myśliwców. Niedawno zakupił kolejną transzę krajowych bezzałogowców i wozy towarzyszące dla artylerii, też z polskich fabryk. Obiecuje, że do końca roku podpisze odkładaną latami umowę na nowej generacji okręt ratunkowy. Nawet odwiecznie zapowiadane okręty podwodne Orka doczekały się – a jakże – zapowiedzi, że będą zamówione w 2025 r.

Pożyjemy, zobaczymy, przedtem wydamy kolejne miliardy. Z drugiej strony wiadomo, że w tym roku nie będzie oczekiwanej umowy na pierwszą transzę z niemal 500 zapowiedzianych wyrzutni HIMARS wraz z produkcją w Polsce rakiet do nich. Nie wygląda na to, by w grudniu udało się zamknąć negocjacje i złożyć zamówienie na wozy bojowe Borsuk – najnowszy i darzony największymi nadziejami produkt polskiej zbrojeniówki. Tomasz Dmitruk z „Dziennika Zbrojnego” wylicza, że do października udało się wydać ledwie jedną trzecią środków z pozabudżetowego funduszu przeznaczonego na zbrojenia. A MON chwali się, że odstąpił ministerstwu aktywów dwa miliardy na dofinansowanie produkcji amunicji, byle nie musieć ich zwracać do budżetu. To, że w zbrojeniach nie wszystko idzie zgodnie z planem, to norma. Kluczowy jednak tej jesieni problem brzmi: czy i kiedy zobaczymy koreańskie czołgi polskiej produkcji K2PL?

Czytaj także:

  • czołgi
  • Korea Południowa
  • Mariusz Błaszczak
  • Ministerstwo Obrony Narodowej
  • Polska Grupa Zbrojeniowa
  • Wojsko Polskie
  • Oferta powitalna

    4 zł za tydzień
    przez miesiąc rok

    Płatność 16 zł co 4 tygodnie przez pierwszy rok.
    Później 24 zł co 4 tygodnie.

    Kup dostęp
    Rezygnujesz, kiedy chcesz
    Oferta dla nowych subskrybentów
    Zobacz inne oferty
    Reklama