Rosja przegrywa w Syrii? Nie cieszmy się tak bardzo. Może się zrobić dużo groźniej blisko nas
Po niespodziewanie szybkim upadku sił i rządów Baszara Asada w Syrii najpopularniejszy geopolityczny wniosek jest taki, że to też porażka Rosji i Iranu, politycznych i wojskowych stronników Damaszku. Bezsprzecznie tempo i efekty rebelii obnażyły kres zdolności militarnych syryjskiego reżimu i niezdolność jego patronów do obrony, a nawet podtrzymania władzy Asada. Służby wywiadowcze Syrii nie zidentyfikowały zagrożenia i przygotowań do akcji zbrojnej, co musiało trwać ileś miesięcy, a siły zbrojne okazały się za słabe lub zbyt zdemoralizowane, by bronić resztek państwowości.
W rezultacie wszystko zawaliło się znacznie szybciej niż w 2021 r. podtrzymywana przez Amerykanów władza w Afganistanie, choć to wówczas też był szok dla świata. W pewnym sensie Putin doświadcza tego samego, co Biden kilka lat temu, ale w innym sensie robi to samo, co Trump: deklaruje brak zaangażowania, poza udzieleniem schronienia upadłemu dyktatorowi i jego rodzinie (którzy pewnie powinni uważać na herbatki i okna).