1050. dzień wojny w Ukrainie. Żyjemy w ciekawych czasach, ale sprawy idą niestety źle
Nad ranem doszło do wybuchów i silnego pożaru w wielkim składzie Federalnej Agencji Rezerw Państwowych pod Saratowem, z którego korzysta baza lotnicza Engels. Samoloty Tu-95MS i Tu-160, które odpalają pociski skrzydlate na Ukrainę, zostały stąd w większości wyprowadzone. Przylatują tu w misjach bojowych, by zatankować, a także – przypuszczalnie – podwiesić pociski. Teraz z paliwem może być krucho.
Skład leży ok. 600 km od granicy, więc ukraińskie drony musiały się postarać. Mieszkańcy piszą, że było słychać koło 30 wybuchów (w tym zapewne tzw. eksplozje wtórne).
Rosjanie wdarli się za kanał, pokonali 2 km i dotarli na skraj Czasiw Jaru. Tu natarcie zostało odparte, stracili cztery pojazdy opancerzone piechoty i dwa czołgi T-80. Te ostatnie unieruchomiły drony, a teraz je zapewne „dobiją” (unieszkodliwią całkowicie). Nie wiadomo, czy Rosjan udało się odrzucić za kanał, czy nadal trzymają przyczółek na zachodnim brzegu.
Zełenski wybrnął zwycięsko
Podkaster Lex Fridman urodził się w Czkałowsku w Tadżykistanie w rodzinie żydowsko-ukraińskiej (sam to podkreśla), która potem zamieszkała w Moskwie.