Lotnisko w Radomiu musi udowodnić, że ma sens. Dostało parę lat. Będzie trudno, bo dziś głównie śpi
W piątkowy poranek z portu Warszawa-Radom odleci samolot Wizzair do Larnaki. Po południu maszyna LOT uda się do Prewezy. Powroty tego samego dnia, dojdzie jeszcze przylot z Rzymu-Fiumicino. To wszystko. Lotnisko głównie śpi. Nasz flagowy przewoźnik regularnie lata z Radomia do stolicy Italii, wakacyjnie do Tirany i wspomnianej Prewezy na zachodnim wybrzeżu Grecji. Wizzair dociera tylko na Cypr. Do tego dochodzi Enter Air z wakacyjnymi lotami charterowymi do tureckiej Antalyi. I jeszcze wisienka na torcie: narodowe linie lotnicze Czarnogóry Air Montenegro oferują połączenie Radom–Podgorica. Aż żal, że nie przewidzieli tego scenarzyści filmu „Casino Royale” (2006), bo zapewne wpletliby w fabułę taki wątek. James Bond do Czarnogóry nie przyjechałby pociągiem, tylko przyleciałby z Radomia.