Jeśli myślicie, że właśnie ogłoszone nominacje to początek wyścigu po Oscary, jesteście w błędzie. To jeden z etapów konkursu, który trwa już od wielu miesięcy. Konkurencja jest brutalna, a wszystkie chwyty dozwolone. Prawie jak w politycznej kampanii wyborczej.
Radosław Korzycki dla POLITYKA.PL
25 stycznia 2011