Trump już myśli o trzeciej kadencji. W jego przypadku niczego nie można wykluczyć
Niewolnicza wierność stronników Donalda Trumpa skłania ich do zgłaszania pomysłów przypominających uniżoność reżimowych Rosjan popierających Putina. Kilka dni po inauguracji nowego-starego prezydenta USA republikański kongresman z Tennessee Andy Ogles wniósł do Izby Reprezentantów projekt rezolucji wzywającej do zmiany prawa, aby Trump mógł za cztery lata kandydować na kolejną, czyli swoją trzecią, kadencję. Na razie jest to niemożliwe, ale ostatnie lata w Ameryce pokazują, że w erze Trumpa niczego nie można wykluczyć.
Kongresmen Ogles prawdopodobnie nie wyszedłby z inicjatywą, gdyby nie wypowiedzi na ten temat samego Trumpa, który najwyraźniej miałby ochotę zostać – jak Putin albo Kim Dzong Un – prezydentem dożywotnim. Po objęciu urzędu 20 stycznia umacnia swoją władzę, dążąc do demontażu systemu check-and-balance, czyli równoważenia się trzech filarów demokracji: władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej.
Czytaj też: Talia Trumpa. Wszyscy ludzie prezydenta